Za nami pierwsza tura wyborów prezydenckich.
Wyniki osobiście mnie nie zaskoczyły. Spodziewałem się nawet jeszcze mniejszej przewagi Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim. Zaskoczeniem jest bardzo wysoki wynik Grzegorza Napieralskiego, przy czym trzeba zaznaczyć że ten wynik zaskoczył nie tylko komentatorów ale też samego kandydata.
Tomasz Lis w najnowszym wydaniu „Wprost” bez cienia wątpliwości mianuje Komorowskiego prezydentem. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym autorytarnym osądem.
Po pierwsze przewaga kandydata PO jest dużo mniejsza niż wszyscy włącznie z samym kandydatem się spodziewali. Dla postawy Komorowskiego istotne będzie czy wynik podziała jak kubeł zimnej wody, czy tez marszałek sejmu spocznie na laurach stwierdzając ze nic więcej nie ma do zrobienia. Na pewno powinien z dużo większym szacunkiem niż dotychczas podejść do swojego rywala.
Po drugie wszyscy łamią sobie głowę jak zachowają się wyborcy Napieralskiego. Moim zdaniem wskazanie przez niego któregoś z kandydatów nie będzie miało istotnego znaczenia. Jego wyborców można podzielić na trzy główne grupy. Jedną jest stary elektorat, który bardziej zjednoczył się pod sztandarem SLD niż przyciągnęła go osoba samego Napieralskiego. Drugą grupę stanowią młodzi ludzie którym podoba się system ideologiczno moralny wzorowany na hiszpańskim wprowadzonym przez Zapatero. Nie należy zapominać o tych którzy liczyli na program socjalny oferowany przez Napieralskiego. Lecz tych jest chyba najmniej. W II turze można się spodziewać że poprą kandydata Pis-u.
Stara gwardia SLD na Kaczyńskiego zagłosować nie pójdzie ze względów ideologicznych, nawet jeżeli ich kandydat błagałby o to na kolanach. Wątpliwe również, żeby Kaczyński przyciągnął grupę młodych wyborców Napieralskiego. Część elektoratu kandydata SLD moim zdaniem nie weźmie udziału w drugiej turze, zaś większość poprze Komorowskiego, bojąc się powrotu obrzydzonej przez media IV RP.
Czy zatem Jarosław Kaczyński jest w drugiej turze skazany na porażkę? Nie!
Kluczowym i decydującym momentem będzie debata telewizyjna. Stwarza ona szansę przyciągnięcia wyborców niezdecydowanych, także tych którzy w pierwszej turze w ogóle nie wzięli udziału. Nie chcę się bawić w Nostradamusa ale biorąc pod uwagę merytoryczne przygotowanie kandydatów i poziom intelektualno polityczny jaki prezentują na zwycięzcę debaty w chwili obecnej byłbym skłonny wskazać Jarosława Kaczyńskiego. Kampania wyborcza pokazała pewien brak doświadczenia w uprawianiu polityki przez Bronisława Komorowskiego. W ogniu kamer pewnych braków nie udało się ukryć, byliśmy świadkami licznych wpadek. To w połączeniu z prognozowaną mniejszą mobilizacją elektoratu PO w okresie wakacyjnym może dać wynik, którego kilka miesięcy nie spodziewałby się Donald Tusk, kiedy wskazywał marszałka sejmu na kandydata jego partii w walce o urząd prezydenta RP.
Ale to tylko prognozy. Wszystko jest w rękach obywateli!
P.K



Komentarze
Pokaż komentarze (3)