„Wall Street Journal”: Radosław Sikorski zostanie premierem
Taka właśnie informacja pojawiła się w artykule autorstwa profesora Nialla Fergusona opublikowanym w najnowszym „Wall Street Journal” pt: Welcome to Europe 2021. W tytułowej Europie za lat dziesięć sporo się zmieniło. Unii w obecnym składzie i kształcie nie udało się przetrwać (pewne państwa odeszły, inne dołączyły), lepiej poszło za to ze wspólną walutą. Kraje Skandynawskie utworzyły osobną organizację zwaną „Ligą Nordycką”, a Zjednoczone Królestwo w ogóle wystąpiło ze Wspólnoty stając się wraz z przyłączoną do niego Irlandią świetnym miejscem dla chińskich inwestycji w Europie.
Południe kontynentu od ponad dekady pogrążone jest w głębokim kryzysie, bezrobocie w Grecji, Włoszech, Hiszpanii i Portugali wynosi 20%, kraje te zasilane są finansowo przez resztę państw Unii. Niemcy za to mają się świetnie — ich państwo jest niekwestionowanym politycznym przywódcą Europy, każda niemiecka rodzina ma drugi dom nad Morzem Śródziemnym zatrudniając tamtejszych obywateli na czarno w roli sprzątaczek, pokojówek i ogrodników. Centrum urzędniczo-administracyjne Unii przeniesione zostało z Brukseli (sama Belgia uległa rozpadowi na dwa odrębne państwa: Flandrię i Walonię) do Wiednia.
Jeśli chodzi o nasze podwórko, to Polska Litwa i Łotwa wzorem Estonii przyjęły Euro, a nasz kraj pod „dynamicznym przywództwem byłego Ministra Spraw Zagranicznych Radka Sikorskiego” jest atrakcyjnym miejscem dla inwestycji (przede wszystkim niemieckich) ze względu na niskie podatki i konkurencyjne koszty produkcji. Ukraina prowadzi rozmowy w sprawie akcesji do Wspólnoty, co ma zapewnić szeroki i bezpieczny dostęp Unii do portów i rurociągów Morza Czarnego, a co za tym idzie uniezależnienie się od rosyjskich dostaw gazu.
Sama prognoza zawiera w sobie założenia oparte na pewnych racjonalnych przesłankach, nie należy jednak zapominać, że jak każde przewidywanie nie różni się wiele od wróżenia ze szklanej kuli. O ile więc tekst stanowi tylko na poły satyryczną wizję samego Fergusona, to najciekawsze wydaje się spojrzenie na to jak autor, czyli człowiek tzw. Zachodu – naukowiec i publicysta patrzy na naszą część Europy. Polska pojawia się tutaj jako kraj rozwoju, który będzie ważnym miejscem do inwestowania. Na mapie ilustrującej artykuł określono nas wraz z krajami bałtyckimi jako „Laissez-Faire Land”, czyli ziemię gdzie ludzie się bogacą. Europa Środkowa zarzuca też wreszcie rolę tej mniej odpowiedzialnej, sprawiającej kłopoty części kontynentu. Przestajemy być postrzegani jako potencjalny rozsadnik konfliktów mogących prowadzić do kryzysów i wojen. Polska wraz z Litwą, Łotwą i Estonią na tle polityczno-gospodarczych przemeblowań w Europie jawią się w wizji Fergusona po prostu normalnie.
I to jest chyba najbardziej pozytywna informacja.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)