107 obserwujących
453 notki
823k odsłony
1075 odsłon

Geopolityczne marzenia Moskali

Wykop Skomentuj25

imageW 2013 r. portal „Ekspress gazeta online” informował, że grupa anonimowych rosyjskich geopolityków nakreśliła mapę pokazująca jak będzie wyglądała Europa w 2035 r. Na mapie zwraca uwagę okrojenie polskiego terytorium do wielkości dawnego Królestwa Kongresowego i powiększenie terytorium Niemiec o ziemie należące dziś do Polski, ale też francuskiej Lotaryngii. Widać, że autorzy mapy chcieliby, aby Niemcy stały się najmocniejszym państwem w Europie, a Polska została zmarginalizowana. Zdziwienie może budzić pojawienie się państwa Galicja na terenie Ukrainy Zachodniej, z włączonym do niego polskim Przemyślem. Być może utworzenie u granic Polski państwa rządzonego przez antypolskich nacjonalistów ukraińskich byłoby w interesie Rosji.

Przypomniałem ostatnio w mediach społecznościowych tę mapę i wywołałem dyskusję, w której wypowiadali się internauci kwestionujący jej wiarygodność, twierdzący, że nie jest możliwe, aby ona przedstawiała rzeczywiste zamiary Kremla. Byli i tacy, którzy zwracali uwagę, że skoro autorami są nieznani z nazwiska Rosjanie, to mapka jest po prostu żartem jakichś wesołków, którzy mają kredki i potrafią rysować mapki.

Czy to żart?

Dobrze by było, żeby mieli rację widzący w tym geopolityczny żarcik, ale… to co robi Rosja w polityce międzynarodowej wskazuje , że mapka nie koniecznie może być żartem. Opublikowano ją w 2012 r., cóż możemy dostrzec? Jak dotąd Rosja wyrwała Gruzji kawał terytorium (Russian Abkhazia), ukraiński Krym jest rosyjski, a na Ukrainie, w części wschodniej trwa wojna rosyjskich separatystów, no i najnowsza sprawa - Białoruś, pokazana na mapce w granicach Rosji, może być wkrótce z nią rzeczywiście „zjednoczona”. Dowiadujemy się też, że Rosja w Europie wspiera działania różnych separatystów np. w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, a Niemcy są dla Rosji najważniejszym bardzo cenionym partnerem.

Od daty opublikowanie mapki minęło osiem lat, do daty spełnienia (2035 r.) mamy jeszcze piętnaście lat, co się w tym czasie zdarzy?.

Wskazaną na mapie pozycję Niemiec potwierdza wpływowy rosyjski geopolityk prof. Aleksander Dugin. Mówi bowiem o Europie „rosyjsko-niemieckiej”, podzieleniu się z Niemcami wpływami, a temu ma służyć rozbicie „kordonu sanitarnego” (państwa znajdujące się pomiędzy Niemcami i Rosją). Oto słowa Dugina:"(…) Dlatego do przyjęcia są dla nas prorosyjska i/lub proniemiecka Polska, prorosyjskie i/lub proniemieckie Węgry, prorosyjska i/lub proniemiecka Rumunia, prorosyjska i/lub proniemiecka Bułgaria, prorosyjska i/lub proniemiecka Słowacja, prorosyjska i/lub proniemiecka zachodnia Ukraina (Galicja). Najlepiej by było, gdyby wszystkie te państwa były prorosyjskie, ale orientacja proniemiecka (dla zwolenników opcji europejskiej) też może być. W żadnym jednak wypadku nie jest do przyjęcia: nic anglosaskiego, proamerykańskiego, atlantyckiego, talassokratycznego, tak więc nic antyrosyjskiego i/lub antyniemieckiego. Przy tego rodzaju granicy mamy Rosję (po jednej stronie) i Europę (Niemcy) po drugiej stronie."

image

Co z Polską?

Wschodnia granica Polski, według różnych opinii formułowanych na Zachodzie, wyrażonych zarówno w 1920 r. (tzw. Linia Curzona) jak i w czasie II wojny światowej (konferencje w Teheranie i Jałcie) ma przebiegać na rzece Bug. Zasadniczym jednak - jak można sądzić – było nie tyle wytyczenie wschodniej granicy Polski przez mocarstwa zachodnie, ale ustalenie przez Hitlera i Salina linii rozgraniczenia interesów Niemiec i Rosji na ziemiach polskich zapisane w pakcie Ribbentrop-Mołotow w sierpniu 1939 r.

imageJeśli spojrzymy przez pryzmat tego „paktu” na mapę obrazującą przebieg polskich granic to widzimy, że ziemie współczesnej Polski (granice pojałtańskie) w całości znajdują się w zakreślonej przez „pakt” niemieckiej strefie wpływów. Natomiast dawne tereny polskie (Wilno, Lwów) oraz kraje nadbałtyckie (Litwa) są w strefie uważanej przez Rosję za jej przynależną. Można by mieć wątpliwość co do statusu Białostocczyzny, która była w sowieckiej/rosyjskiej strefie jako „Zachodnia Białoruś”, ale skoro Koenigsberg nie należy dziś do Niemiec i jako kaliningradzka obłast’ znalazł się w strefie rosyjskiej, to Niemcy i Rosjanie powinni się czuć wzajemnie terytorialnie „zrekompensowani”, chociaż niewykluczone, że dla dobra wzajemnych relacji Rosja mogłaby ten okręg oddać Niemcom, jak to pokazuje mapka Europy 2035 r.

Wyrażałem różne obawy co do stanu bezpieczeństwa Polski widząc zagrożenia ze strony Rosji, ale zostałem skarcony przez różnych publicystów i nawet polityków, że niepotrzebnie „straszę” Polaków. Spróbowałem więc nie ulegać „rusofobii” i inaczej opisać położenie naszego kraju. I mam takie spostrzeżenie: jeśli Rosjanie rozgraniczenie stref wpływów, ustalone w pakcie Ribbentrop-Mołotow, będą dziś respektować, to współczesnej Polsce, znajdującej się w całości w strefie niemieckiej, Rosja zagrażać nie powinna. Kłopot jest tylko taki, czy ceną za niemiecką „opiekę” nie będzie oczekiwanie Berlina, że Polska zrezygnuje z suwerenności i zgodzi się na odgrywanie roli tzw. junior partnera Niemiec, potulnego przedmiotu ich polityki?  

Realne – nierealne 

Kanclerz Niemiec Otto von Bismarck uważany przez wielu za autorytet w dziedzinie tzw. polityki realnej powiedział, że "Rosja nigdy nie jest ani tak silna, ani tak słaba, na jaką wygląda." Prezydent Putin uzbraja i ćwiczy swoje wojsko, straszy świat supersonicznymi imagerakietami, od czasu do czasu wyrwie jakiś kawałek terytorium sąsiadowi, ale Federacja Rosyjska nie jest supermocarstwem i daleko jej do potęgi jakim było imperium carów, czy ZSRR Stalina. Kreml może intrygować, uprawiać cyber-dywersję i „hybrydowe” wygibasy, ale na wojnę z NATO, w sytuacji gdy na flance wschodniej Sojuszu znalazły się wojska USA nie odważy się. 

Niemcy, jeśli wyciągają wnioski z własnej historii, nie powinny pójść w kierunku Rosji.

A Polska w regionie, który Moskale chcieliby opanować, przebudowywać, jest potencjałem najsilniejszym i do tego, jeśli  wspierana przez USA z powodzeniem zrealizuje program podjęty przez prezydenta Andrzeja Dudę stworzenia wspólnoty Trójmorza, to mapę, którą wyrysowano w Moskwie będzie można potraktować jako żart.







Opublikowane naimage

Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka