107 obserwujących
466 notek
837k odsłon
365 odsłon

Powstań Polsko (cz. 3)

Wykop Skomentuj6

Na początku 1986 r. oficyna Polskiej Partii Niepodległościowej działająca w tzw. II obiegu (Wydawnictwo im. Jerzego Łojka) ogłosiła tekst „POWSTAŃ POLSKO! Zarys Myśli Programowej Nowej Prawicy Polskiej”. Autor Witold Skidel – to był wtedy mój pseudonim.

Rada Naczelna PPN przyjęła tekst jako programowy, przedstawiający czym jest PPN, ku czemu dąży, jak widzi przyszłość Polski.

Poniżej część 3. tego opracowania (Podziały polityczne; Lojaliści, Reformiści).

=================

image

Podziały polityczne.

 Przedmiotem tych rozważań jest próba klasyfikacji wszystkich grup politycznych, które zdecydowały się podjąć taką lub inną rywalizację z partią komunistyczną. Nie rozpatrując w tej chwili spraw personalnych, organizacyjnych czy programowych możemy stwierdzić, że cała działalność niezależna mieści się w trzech nurtach.

 1) LOJALIŚCI. Nazwa ta nie powinna sugerować niczego pejoratywnego. Nie oznacza ona lokajstwa i nie ma nic wspólnego z postawami służalstwa charakterystycznego dla ZSL, SD czy tzw. katolików postępowych. Jest to po prostu koncepcja zakładająca, że w systemie komunistycznym, w Polsce mogą istnieć sfery społecznej aktywności w miarę autentyczne i reprezentatywne dla dążeń społeczeństwa. Uważa się, że warunkiem zachowania takiej autonomii musi być odcięcie się od polityki i uznanie, iż komuniści muszą rządzić Polską. Dlatego należy szczerze traktować zapewnienia o uznaniu „kierowniczej roli” PZPR i „sojuszu” z Sowietami. W zamian – jak się sądzi – reżim PRL przyzwoli na jakieś formy niezależności. Byłoby to powtórzenie pozycji Kościoła w świeckim wariancie. Ponadto głoszony jest pogląd jakoby komuniści byli też Polakami, którym zależy na pomyślności ojczyzny. Byłaby to więc patriotyczna postawa do takiego kompromisu z władzą.

 Pomysł tej koncepcji narodził się w kręgach inteligencji katolickiej skupionej w KIK-ach i przy „Więzi”. Po rejestracji „Solidarności” „Lojaliści” uważali, że dla dobra Związku trzeba z niego wyeliminować wszystkich awanturników domagających się niepodległości. Zwolennikiem takiej linii działania był i jest Wałęsa.

 Przed grudniem 1981 r. reżim dość skutecznie mamił „Lojalistów” możliwościami ustępstw na rzecz demokracji w zamian za okazanie tzw. realizmu i rozsądku przez „Solidarność”. Szczytowym objawem tych manipulacji było spotkanie Jaruzelskiego z prymasem Józefem Glempem i przewodniczącym Wałęsą. W szczerość reżimu uwierzył ówczesny przewodniczący Stowarzyszenia PAX Ryszard Reiff, który wystąpił z pomysłem tzw. wielkiej koalicji czyli współrządów PZPR, Kościoła katolickiego i „Solidarności”. Linia ta mimo rzetelności „Lojalistów” całkowicie zawiodła. W dniu 13 grudnia zostali oni zaliczeni do kontrrewolucji i znaleźli się w obozach dla internowanych.

 Mimo tego doświadczenia „Lojaliści” nie wyzbyli się złudzeń. Ciągle usiłują doprowadzić do tzw. dialogu z władzami. Teraz jednak komuniści stanowczo odrzucają te propozycje rozmów. Czasem tylko sięgają do „Lojalistów” kiedy sądzą, że pomoże to im w rozwiązaniu jakiejś drobnej, ale kłopotliwej sprawy, np. udział doradców z grona „Lojalistów” w rokowaniach mających na celu deportację aresztowanych przywódców KOR i „Solidarności” za pośrednictwem ONZ. O aktualności tej koncepcji świadczy też zachowanie Wałęsy. Takie było przecież źródło listu „kaprala Wałęsy” do Generała, oświadczenie „socjalizm tak, wypaczenia nie” podczas spotkania z Mieczysławem Rakowskim na terenie stoczni gdańskiej, czy apelu do USA o cofnięcie sankcji. Każdy taki krok Wałęsy był poprzedzany zarzutami komunistów, że przewodniczący „Solidarności” nie akceptuje socjalizmu, czy też popiera sankcje, czyli nie jest patriotą.

 Błąd „Lojalistów” polega na tym, że zapominają oni czym jest system komunistycznych rządów. To prawda, że dyktaturze Jaruzelskiego daleko do tego co robili Hitler i Stalin. Represje mają łagodniejszy charakter. Morduje się niektórych, a nie miliony jak to było niegdyś w ZSRR. Więzi i internuje tysiące ludzi, a nie setki tysięcy, gdy w PRL dopiero „umacniano podstawy władzy ludowej”. Wynika to jednak ze stopnia rozkładu reżimu, jego słabości i braku możliwości wymordowania wszystkich niezadowolonych. Stefan Kisielewski powiedział niegdyś, że żyjemy w państwie dyktatury totalitarnej łagodzonej przez powszechny bałagan. Bałagan jest niewątpliwy. Ale niewątpliwa też jest dyktatura. Totalitaryzm komunistyczny nie zmienił się ani na jotę – „kierownicza rola” PZPR to świętość, której nie wolno kwestionować pod rygorem trafienia do więzienia. Totalitaryzm może przeżywać kryzys i wówczas nie zawsze jest w stanie wszystko i wszystkich kontrolować. Powstają w nim szczeliny wypełniane niezależną inicjatywą społeczną. Jest to jednak sytuacja nienormalna i zwykle krótkotrwała. Komuniści nie spoczną zanim nie opanują całego społeczeństwa, wszystkich przejawów jego aktywności. Dowiodły tego następstwa wszelkiego rodzaju porozumień i układów zawieranych z komunistami, począwszy od Lenina, a na Jaruzelskim kończąc. Dyktatura komunistyczna nie jest wcale rodzajem dyktatury autorytarnej znanej z Hiszpanii, Grecji czy Argentyny. Dyktatura prawicowa nie likwiduje wszystkich sfer niezależności. Pozostawia chociażby ważną sferę jaką jest działalność gospodarcza w rękach prywatnych. Dlatego zazwyczaj dyktatury autorytarne prędzej czy później ustępują przed demokracją. Nie było przykładu aby totalitaryzm komunistyczny uległ przemianie w system demokratycznych rządów. Wskazywał na to między innymi wybitny ekonomista amerykański Milton Friedman, kiedy porównywał rządy wojskowych w Chile z dyktaturą komunistyczną w Chinach. Całkiem niedawno uznawany za dyktatora prezydent Filipin Ferdynand Marcos ustąpił ze stanowiska po przegranych wyborach. Nie trzeba tłumaczyć, że takiego zachowania trudno oczekiwać od przewodniczącego Rady Państwa PRL Jaruzelskiego.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura