107 obserwujących
466 notek
838k odsłon
156 odsłon

„Powstań Polsko” (cz. 7)

Wykop Skomentuj1

image„Los PZPR zależy od tego na ile zabezpiecza ona interesy sowieckie na powierzonym kawałku imperium nazywanym umownie PRL-em. Wola Polaków liczy się o tyle, o ile może ona zagrozić tym interesom.”  

Na początku 1986 r. w tzw. II obiegu (Wydawnictwo im. Jerzego Łojka) wydrukowano: "POWSTAŃ POLSKO! Zarys Myśli Programowej Nowej Prawicy Polskiej”. Autor Witold Skidel – to był wtedy mój pseudonim.

Rada Naczelna PPN przyjęła tekst jako programowy, przedstawiający czym jest PPN, ku czemu dąży, jak widzi przyszłość Polski.

Poniżej kolejna część tego opracowania.

===============

II. PRL – perspektywy, czyli ich brak

5 lat po grudniu

Czym jest dla Polski 13 grudnia 1981? Jesteśmy przekonani, że to bardzo ważna data. W tym dniu Jaruzelski wbił ostatni gwóźdź do trumny komunizmu w Polsce. Przypomniał to, o czym wielu zapomniało, lub chciało zapomnieć. Totalitaryzm komunistyczny nie uległ zmianie ani na jotę. Upadł też mit LWP jako polskiego wojska. Mit wcale potężny, którym reżim posłużył się stawiając na czele LWP swoich generałów w polskich mundurach. Polskie przywiązanie do wojska, zrozumiałe historycznie, w warunkach PRL było uczuciem absurdalnym, a mimo to istniało. Nawet Wałęsa nazywał (jeszcze nazywa?) Jaruzelskiego polskim patriotą. Społeczeństwo zapomniało do czego reżim używał „ludowego” wojska. Uczestniczyło ono w pacyfikacjach terenów ogarniętych oporem po wojnie. Nie dostrzegano, że korpus oficerski tej armii był cały czas starannie dobierany przez stronę sowiecką. W dniu 13 grudnia 1981 r. okazało się, że nie ma polskiego wojska. Ludzie noszący mundury podobne do polskich byli po prostu komunistyczną bojówką służąca obcemu mocarstwu, a nie narodowi polskiemu. Od tej chwili komuniści nie powinni liczyć nawet na ten niewielki cień sympatii, jakim do grudnia społeczeństwo otaczało wojskowych. Reżim zdaje sobie sprawę z tego i dlatego sięga do przemocy, terroru, zastraszania i korumpowania i nie liczy już na poparcie społeczne. 

imageMożemy podziękować Jaruzelskiemu, że tak dalece uprościł sytuację i usunął konieczność przekonywania, że PRL nie nadaje się do reformowania. Mamy wyraźne i jasne kryteria kto jest kim. Gdzie przebiega granica między uczciwym Polakiem a zdrajcą. Jaruzelski ułatwił podjęcie decyzji wielu działaczom „Solidarności” liczącym niegdyś na porozumienie z władzami. Ośmieszył doradców, rzeczników porozumień z władzami. Dał też niezbite dowody przemawiające za słusznością naszej postawy. W tym miejscu można stwierdzić, że grudniowa noc zaowocuje jeszcze następstwami, które dziś trudno przecenić.

Bezpośrednie następstwa stanu wojennego były dwojakiego rodzaju: złe i dobre. Te złe dostrzegamy stosunkowo łatwo. Dla nas wszystkich uczestniczących w powszechnym ruchu „Solidarność”, ogarniającym miliony ludzi, tak łatwa likwidacja Związku była szokiem. Ale po zastanowieniu się spostrzegamy, że sukces reżimu nie jest wcale tak imponujący. To prawda, rozbito Związek, zabrano budynki, dalekopisy i samochody. Oficjalnie „Solidarność” została zlikwidowana. Jednak takie załatwienie sprawy okazało się pozorne. „Solidarność” istnieje. Nadal dostrzegamy przejawy jej działalności w swoim otoczeniu. To nie tylko struktury, działacze i przywódcy, ale nade wszystko żywa wielka idea „Solidarności” trwająca w nas wszystkich. Ludzie wiedza jak bardzo „Solidarność” jest im potrzebna. Jak jej brakuje w zakładach, gdzie znowu panoszą się PZPR-owcy.

Ludzie zahartowali się, są twardzi i lepiej zorganizowani. SB coraz trudniej wytropić działaczy. Okazało się też kto był w „Solidarności” autentycznym działaczem, a kto koniunkturalistą, człowiekiem słabym. Zbigniew Bujak ma rację, gdy mówi, że obecne podziemie jest potężniejsze od tego znanego z lat okupacji hitlerowskiej. To prawda, wszędzie istnieją grupy ludzi usiłujących coś robić. I są setki tysięcy, miliony takich, którzy podejmą działanie, gdy nadejdzie ten właściwy moment. Jakże inaczej wygląda dziś nasza sytuacja w porównaniu z 1970 r., czy chociażby z sierpniem 1980 r. O ile więcej ludzie wiedzą i potrafią.

Nie udało się też reżimowi sparaliżować sił niezależnych. Propagowanie myśli politycznej, przekazywanie informacji, różnorodność pracy i wydawnictw stanowi imponujący dorobek tych kilku lat. Kiedy porównamy obecny okres z tym sprzed paru lat, gdy każda ulotka budziła sensację i stawiała na nogi SB, dostrzegamy jak daleko poszliśmy naprzód. Dziś ludzie wybrzydzają i nie wszystko drukowane w podziemiu znajduje chętnych a SB już dawno straciła nadzieję, że wyłapie wszystkich drukarzy i kolporterów.

Co ważniejsze, wykształciła się cała gama grup politycznych o rożnych, alternatywnych programach. Po kilku latach dyktatury Jaruzelskiego Polacy dorobili się autentycznego i pluralistycznego życia politycznego, jakże ciekawego i różnego od oficjalnej nudy wiejącej z PRON-u i tym podobnych tworów. Do przeszłości należy sytuacja, gdy życie polityczne w Polsce wyczerpywała alternatywa KOR-KPN. Dziś mamy partie i ugrupowania polityczne lewicowe i prawicowe z całym wachlarzem propozycji programowych.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura