133 obserwujących
522 notki
1017k odsłon
  6173   12

Wóz przed koniem


imagePrzykładem działania bezsensowego jest sytuacja, gdy ktoś zamierza wybrać się w podróż nie zastanawiając się dokąd chce jechać i ustawia konia za wozem z nadzieją, że mimo to pojedzie. W takiej sytuacji nie pomogą mu starania, aby wybrać najlepszy zaprzęg, ani zakup możliwie najnowszego modelu wozu drabiniastego (najnowsza technologia), którym zamierza udać się w drogę.

Obejrzałem na You Tube rozmowę dr. Jacka Bartosiaka z gen. Leonem Komornickim, który rozpoczął swoją wypowiedź od kilkukrotnego powtórzenie, że dla przygotowania właściwej obrony potrzebna jest odpowiednia strategia obronności, której Polska nie ma. To strategiczne przesłanie wyraźnie nie docierało do p. Bartosiaka, który ciągnął gen. Komornickiego na pola bitewne na „pomoście bałtycko-czarnomorskim” i pytał jak bitwy, które mamy tam stoczyć, można będzie wygrywać.

Jednak strategia!

W każdej wojnie strony walczące definiują na własny użytek cele jakie chcą osiągnąć. Zwykle strona agresywna usiłuje zwiększyć wpływy w świecie (zasięg panowania), zdobyć ważne dla niej terytoria, uzyskać kontrolę nad szlakami komunikacyjnymi, złożami bogactw naturalnych. Strona broniąca się, najczęściej słabsza od agresora, usiłuje po prostu przetrwać i zachować stan posiadania sprzed agresji.

Dla osiągniecia celów strategicznych państwa walczące używają środków militarnych, wojska przeprowadzają natarcia, bronią się, toczą boje. To jest najbardziej „widowiskowa”, jeśli tak można powiedzieć, strona wojny. I zwykle na tym skupia się uwaga obserwatorów wojen, analityków doszukujący się „błędów militarnych”, zastanawiających się, czy np. Napoleon mógł wygrać bitwę pod Waterloo. Takie traktowanie wojny prowadzi do niezrozumienia czym ona jest – wielu sądzi, nie tylko ignoranci wojskowi, że na wojnie chodzi o to, aby wygrywać bitwy, najlepiej wszystkie, a na pewno ich większość. Tymczasem mamy przykład Pyrrusowego zwycięstwa – oznaczające wygraną osiągniętą nadmiernym kosztem, nieproporcjonalnie dużym wobec osiągniętych skutków. Takie zwycięstwa w wojnie z Rzymianami odnosił król Epiru Pyrrus, który po kolejnej wygranej bitwie miał powiedzieć do gratulujących mu podwładnych : Jeszcze jedno takie zwycięstwo i jesteśmy zgubieni.

W przypadku wojny zdarzenia toczą się niejako na trzech poziomach. Najniżej jest poziom taktyczny, gdy na polach bitewnym ścierają się brygady, dywizje, różne mniejsze formacje zbrojne i gdy efekt – kto wygrał, kto przegrał, jest widoczny natychmiast. W „drabinie wojennej” na wyższym szczeblu znajdują się działania związków operacyjnych, armii, grup amii, frontów rozgrywające się na Teatrach Działań Wojennych. Najczęściej na TDW są prowadzone działania dla zrealizowania zadań strategicznych wojny i z tego powodu ich przygotowanie jest objęte ścisłą tajemnicą. Podczas wojny TDW może odgrywać główną lub pomocniczą (drugorzędną) rolę. Trzecim, najwyższym szczeblem jest poziom strategiczny, na którym rozstrzyga się w jaki sposób dane państwo zamierza osiągnąć swoje cele wojenne i można stwierdzić, czy te cele osiągnęło, czy nie.

Biorąc powyższe pod uwagę należy stwierdzić, że o wyniku wojny nie decyduje suma zwycięstw na polach bitewnych (taktyka), ani nawet udane manewry na teatrach działań wojennych tylko przyjęcie właściwych założeń strategicznych, które państwo potrafi zrealizować. Kłopot przy ocenie, czy wygraliśmy, czy przegraliśmy konflikt, łatwy do ustalenia w przypadku boju bezpośredniego (taktyka) jest o tyle trudne, że dla oceny w wymiarze strategicznym potrzebna jest dłuższa perspektywa czasowa – to pewien paradoks, ale zdarza się, że skutki wojny, która doraźnie wydaje się przegraną, w dłuższym przedziale czasowym okazuje się wygraną. Posłużmy się przykładem z lat II wojny światowej, uważanej ciągle przez Polaków za przegraną (klęska 1939 r. i jałtańska zdrada sojuszników) konfrontując to z celami wojennymi innych państw.

imageZacznijmy od wrogów Polski: Niemcy i Rosja. Strategicznym celem Hitlera było zbudowanie narodowosocjalistycznej „Tysiącletniej Rzeszy”, światowego supermocarstwa obejmujące Lebensraum przynależne niemieckiej „rasie panów”, sięgającą w Europie od Atlantyku po Ural. Tego celu nie udało się Niemcom zrealizować. Stworzenie obecnej Bundesrepublik Deutschland (prawny spadkobierca III Rzeszy) nie było strategicznym celem Hitlera. Współczesne Niemcy nie nawiązują w żadnej mierze do państwa Hitlera. Rosja – Stalin chciał rozszerzyć panowanie sowieckiego komunizmu na cały świat. Sukcesy bitewne „wyzwoleńczej” misji w marszu na Zapad, opanowanie połowy Europy (granica zachodnia na Łabie) zdawały się to potwierdzać. Spektakularne bankructwo sowieckiego komunizmu i rozpad ZSRR sprawiły, że Moskwa przegrała. Boleje nad tym prez. Putin, ale nie może wskrzesić z martwych ZSRR.

Lubię to! Skomentuj182 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo