114 obserwujących
489 notek
903k odsłony
  1980   0

Gloria Victis (odrobina strategii)

image"Naszym celem nie jest ratowanie czegokolwiek w Europie przed Sowietami. Najlepiej byłoby, gdyby Stalin zajął Europę do kanału La Manche, to wtedy będzie tam nareszcie spokój."

Franklin Delano Roosevelt








Bohaterstwo i poświęcenie żołnierzy warszawskiej AK i tysięcy warszawiaków przeciwstawiających się panoszącemu się złu irytuje tych, którzy uważają, że ze złem można układać się i  nie należy odrzucać współpracy z szubrawcami skoro za taką cenę zachowamy dobra materialne, a zwłaszcza życie. W tym miejscu pojawiają się dywagacje na temat realizmu w polityce (ma on skłaniać do kapitulowania przed silniejszym od nas bandytą) i zapewnienia o szkodliwości stosowania moralności w polityce. Okazuje się, że w imię politycznej skuteczności trzeba odrzucać moralność, a nawet ulegać złu zapominając np. o czymś tak niepraktycznym jak honor.

Sfera wartości i nakaz, aby dla ich obrony nawet ryzykować życiem jest uznawane przez „realistów” za głupstwo nie warte uwagi.

W dziejach narodu są różne zdarzenia, które tworzą jego historię, zapisują się w tradycji, utrwalają cechy wyróżniające i odróżniające go od innych narodów. Są zdarzenia, które na trwałe zapisują się w świadomości narodowej, sprawiają, że przypominając o nich odczuwamy dumę. Słowa Jana Lechonia, który w wierszu mówił o historii Polski, że „nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje” dobrze rozumie każdy polski patriota.

imageZdarzeniem mocno oddziałującym na świadomość narodową Polaków jest Powstanie Warszawskie 1944 r. Ważnym aspektem Powstania są jego następstwa. Czy mogą mieć rację krytycy powstańczego zrywu, że poza gruzami stolicy i tysiącami zabitych, zamordowanych warszawiaków tak naprawdę nic więcej nie ma?

Powstanie Warszawskie było czynem zbrojnym, który miał zapewnić utrzymanie przez Polskę niepodległości. Patrząc na jego doraźne skutki Powstanie poniosło klęskę. Kiedy jednak zastanowimy się jakie były konsekwencje Powstania po upływie dziesięcioleci, także jak je widzimy współcześnie okazuje się, że sprawa o którą walczyli Powstańcy zwyciężyła. Tej zależności nie mogą pojąć krytycy Powstania patrzący na nie tak, jakby pozostali w 1945 r. i z takiej tylko perspektywy oceniali powstańczy zryw.

Europa sowiecka

imagePrzed dziesięciu laty francuski historyk Stephane Courtois ogłosił, że odwiedzając jedno z archiwów rosyjskich trafił na dokumenty wykazujące, że Powstanie Warszawskie przeszkodziło w przygotowanej i zaplanowanej w szczegółach operacji Armii Czerwonej, która w pościgu za Niemcami miała ruszyć przez Europę, aby dokonać podboju Francji we współpracy z tamtejszymi komunistami.

Courtois jest uznanym historykiem komunizmu, brał udział w pracach nad „Czarną księgą komunizmu”, do której napisał wstęp oraz rozdział poświęcony Związkowi Sowieckiemu. Sowieckie dokumenty oglądał więc kompetentny historyk i waga jego informacji powinna mieć duże znaczenie dla oceny Powstania Warszawskiego. Szkoda, że ta wiadomość nie została potwierdzona szczegółowymi badaniami, np. polskich historyków – być może dlatego, że archiwa rosyjska są dla polskich historyków trudno dostępne.

Spójrzmy jednak na Powstanie Warszawskie uwzględniając kontekst zasygnalizowany przez francuskiego historyka. Jak wiadomo walki w Warszawie wybuchły 1 sierpnia 1944 r. i trwały do 2 października. W tym czasie Sowieci rzeczywiście stanęli w miejscu, na linii Wisły. Lądowanie wojsk alianckich, w tym polskich, w Normandii, miało miejsce 6 czerwca 1944 r. W sierpniu trwała bitwa pod Falaise (7-go) i wyzwolono Paryż (25-go). We wrześniu miała miejsce nieudana aliancka operacja powietrzno-desantowa „Market-Garden”. A jeszcze w grudniu 1944 r. Niemcy podjęli kontrofensywę w Ardenach i zadali aliantom poważne straty powodując opóźnienie o siedem tygodni ataku aliantów na Niemcy.

W tym czasie na terenach między Warszawą a Berlinem oraz pomiędzy Karpatami a Bałtykiem Niemcy nie miały sił zdolnych powstrzymać milionowe sowieckie armie z tysiącami czołgów i samolotów. Sowieci zaś po uchwyceniu przyczółków na lewym brzegu Wisły z łatwością mogli przerzucać na zachód masy swych wojsk. Mieli zresztą doświadczenie w forsowaniu szerszych niż Wisła rzek, jak chociażby Dniepru. Podjęta w tych warunkach w sierpniu ofensywa w okresie listopada 1944 r. doszła by do Berlina. Stad do zachodnich krańców Niemiec byłoby tylko ok. 450-600 km, czyli zajęcie całych Niemiec przez wojska sowieckie jak najbardziej realne. Nieżyjący dziś historyk Józef Szaniawski podawał, że marszałek Wasyl Czujkow, jeden z dowódców sowieckich w nieocenzurowanej wersji pamiętników napisał: ,,Wojnę można było zakończyć pół roku wcześniej - nie w maju 1945, ale do grudnia 1944, gdyby nie decyzja Stalina wstrzymująca I Front Białoruski w sierpniu 1944. (...) Moglibyśmy dojść dalej na Zachód, nie do Berlina i nad Łabę, ale aż do Renu. Los wojny potoczyłby się inaczej. (...) Ileż milionów istnień ludzkich udałoby się ocalić, iluż żołnierzy mniej by poległo".

Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura