
Naprzeciw klasztoru męskiego stoi klasztor żeński i nie ma w tym nic złego, ale może być!
------------------------------------
Były premier wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki utworzył stowarzyszenie Rozwój Plus Rozpętała się burza medialna no bo w PiS się kłócą. Radość wielka w związku z tym zapanowała w koalicji 13XII. Straszny PiS podzieli się, rozpadnie i wszelakie „tuskoidy” nabierają przekonanie, że dalej będą rządzić.
Prezes Kaczyński wskazał prof. Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera przyszłego rządu, jeśli PiS wygra wybory. Trudno, aby taka decyzja prezesa PiS przypadła do gustu Mateuszowi Morawieckiemu. No i jest stowarzyszenie, a w nim 50 ważnych działaczy PiS, jest np. Ryszard Terlecki.
Powstanie stowarzyszenia nie jest niczym dziwnym. W partiach ich działacze łączą się w różne formuły działania społecznego. Jest jednak pytanie: jaki jest sens powołania stowarzyszenia Morawieckiego? Ten deklarowany to są kwestie programowe nad czym członkowie zespołu byłego premiera mają pracować. To może być z korzyścią dla PiS. Ale jest jeszcze inny cel o czym mówił poseł Morawiecki w rozmowie z red. Danutą Holecką (TV Republika). Okazuje się, że chodzi też o to, aby odzyskać poparcie tzw. umiarkowanego centrowego elektoratu. Czarnek – wiadomo, radykalnie i ostro co będzie podobać się mniejszym i większym skonfederaciałych niedawnych wyborców Zjednoczonej Prawicy. Plan deklarowany więc ma być taki – pod „wielki namiot” prezesa Kaczyńskiego Czarnek ściągnie radykałów, a Morawiecki wyborców umiarkowanych, centrystów.
Pomysł Morawieckiego powinien podobać się Kaczyńskiemu. Wszak pierwsza założona prze niego partia nazywała się Porozumienie Centrum. Jednak sukces przyniosło dopiero powołanie ugrupowania o bardziej wyrazistej nazwie Prawo i Sprawiedliwość. Skoro więc Morawiecki tworzy jakąś formację centrową to chyba dobrze?
Jednak nie! Społeczeństwo polskie jest podzielone na pół, jest w nim polska wspólnota narodowa (Bóg-Honor- Ojczyzna) i jest też druga połowa „Europejczyków” odrzucająca polskość, ba, nienawidząca Polski, demonstrująca pod hasłem bób-humus-włoszczyzna. Z badań opinii społecznej wynika, że 14 procent badanych wprost Polski nienawidzi! To byłoby coś ponad 5 miliony osób z których większość ma przecież prawo udziału w wyborach i może realnie Polsce zaszkodzić głosując na Tuska i jego kumopli. To oni popluwają na prezydenta Karola Nawrockiego i cieszą się, że państwo polskie traci suwerenność, popada w zależność od Berlina.
Skąd jednak wziął się taki podział? To rezultat zmian mentalnościowych w umysłach wielu Polaków tresowanych przez zaborców, okupantów i komunistów .w postawach lokajskich, nieniewolniczych
Próbą połączenia tych dwu grup w jedno w miarę harmonijnie funkcjonujące społeczeństwo było najpierw porozumienie „okrągłego stołu”, a następnie napisana przez „kwaśniewskich” i przyjęta w 1997 r. nowa konstytucja RP. Dziś jest dla każdego rozsądnie myślącego Polaka oczywiste, że było to połączenia ognia z wodą. Przy czym ogniem były płonące w Polakach dążenia ku niepodległości, natomiast wodą, która miała ten ogień przygaszać były/są dążenia oraz interesy środowisk, które były i są bardziej majątkowymi niż ideowymi spadkobiercami po reżimie PRL.
Po stronie przeciwników reżimu PRL co pewien czas pojawiały się formacje, które usiłowały społeczeństwo łączyć. Taką rolę zamierzali kiedy odegrać bracia Kaczyńscy i Porozumienie Centrum, co jak wiadomo zakończyło się katastrofą PC. Operację powtarzano, gdy rysowała się koalicja PiS-PO z „premierem z Krakowa”. Nie z tego nie wyszło, a nawet stało się gorzej bowiem PiS lawirując politycznie nie zdołał zawrzeć porozumienia z PO, a usiłując reformować sądownictwo (min. Ziobro) spotkał się ze zmasowanym atakiem wnucząt po komunie. PO zresztą chętnie przyjmowała pod swoje skrzydła byłych PRL-owców (Miller, Cimoszewicz, Belka) i przywracała dawnym ubekom uprzywilejowane „emerytury”, sięgnęła też do języka i metod praktykowanych w czasach „umacniania podstaw władzy ludowej” w okresie stalinizmu.
W tej sytuacji pojawia się kolejne pytanie: czy w III RP w ogóle istnieje jakieś centrum. Gdzie niby ono jest? Czy inicjatywa Morawieckiego może być kolejną odsłoną budowania mostu w kierunku tej drugiej „europejskiej” strony polskiego społeczeństwa?
Zastanawiamy się czy stowarzyszenie Morawieckiego to już drugi klasztor i czy może w tym być coś złego?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)