101 obserwujących
407 notek
730k odsłon
1793 odsłony

Błyskanie kłami

Wykop Skomentuj37

imageMON niedawno ogłosił zamiar kupna dwu baterii rakiet OPL „Patriot”, a teraz zamierza kupić dywizjon (20 wyrzutni) rakiet HIMARS. Te wyrzutnie rakietowe służą do wsparcia ogniowego wojsk lądowych poprzez wykonywanie głębokich uderzeń ogniowych. System Himars wykorzystuje w tym celu amunicję rakietową precyzyjnego rażenia, naprowadzaną za pomocą systemów nawigacji inercyjnej i satelitarnej. Środki ogniowe przeznaczone są do wykonywania zadań ogniowych w obszarze działań taktycznych, tj. do 70 km, oraz w obszarze działań operacyjnych na odległościach do 300 km. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że pocisk rakietowy nie trafi do celu, jeśli nie ma precyzyjnego naprowadzania. Należy rakietom zapewnić warunki, aby trafiały w cele.

Polskie kły

imageSam zakup jest jakoś związany z projektem modernizacji/przezbrojenia armii pod nazwą „Polskie kły”, ogłoszonym jeszcze przez Donalda Tuska. Był to program wyposażenia polskich sił zbrojnych w pewną ograniczoną ilość środków ofensywnych, przy pomocy, których będzie można boleśnie uderzyć w przeciwnika, gdyby chciał nas zaatakować. Obecne zakupy rakiet to w pewnym sensie realizacja wspomnianego programu „Polskie kły”. Będziemy więc mieć środki ofensywne i musimy sobie odpowiedzieć na pytanie jaka będzie ich skuteczność i czy rzeczywiście będziemy mogli potencjalnego nieprzyjaciela odstraszyć.

Krytykowałem niegdyś pomysł programu „Polskie kły” i nie stało się ciągle nic takiego, co by osłabiło mój krytycyzm. Na czym bowiem polega niebezpieczeństwo związane z tym programem? Otóż strona rosyjska wie, iż mamy takie środki i możemy ich użyć. W związku z tym, kiedy spoglądam na rosyjskie systemy rakietowe, które zostały zainstalowane na terenie obwodu kaliningradzkiego, to wydaje się, że one mogą posłużyć, żeby Polska swoich ograniczonych przecież liczbowo środków rakietowych nie mogła użyć. Mówiąc kolokwialnie, Rosjanie mogą chcieć wybić nam nasze „kły”, zanim je zatopimy w ich łydki. Do przeprowadzenia prewencyjnego uderzenia mogą posłużyć rakiety jakie znajdują się w obwodzie kaliningradzkim. W związku z tym mam wątpliwości czy odstraszanie Rosji przy pomocy ograniczonych środków ofensywnych, przy ciągłym braku skutecznej obrony OPL i efektywnych systemów rozpoznania i naprowadzania, będzie skuteczne.

Planując prowadzenie wojny strony dokonują kalkulacji sił własnych i przeciwnika dążąc do uzyskania przewagi, która zapewni zwycięstwo. Jeśli stronami konfliktu są państwa posługujące się podobnymi środkami (regularne armie uzbrojone w ciężki sprzęt) ustalono dawno, że uzyskanie trzykrotnej przewagi materialnej nad zaatakowanym wystarczy, aby w wojnie zwyciężyć. Dlatego państwa dysponujące mniejszym potencjałem, takie jak Polska, usiłują równoważyć materialne dysproporcje poszukując silnych sojuszników. Jednak los „słabeuszy” w wojnie jest uzależniony od tego, czy potężny sojusznik udzieli pomocy. Jeśli tego nie zrobi zaatakowany „słabeusz” poniesie klęskę. Przykładem takiej sytuacji jest los Polski w okresie II wojny światowej.

Tak było, ale tak być nie musi.

imageW drugiej połowie XX wieku i zwłaszcza w czasach współczesnych pojawiły się nowe inne sposoby rozgrywania wojen w których zwycięstwa zaczęły odnosić strony materialnie słabsze. Mamy więc liczne konflikty określane jako asymetryczne, szeroko komentowane są tzw. wojny hybrydowe, formą rozgrywania starcia słabszego z silniejszym stał się też terroryzm.

Amerykanie przegrali w Wietnamie

Okazało się, że sposobem uzyskania wygranej stają się działania określane jako nieregularne - z jednej strony występują armię uzbrojone w najnowocześniejszą technikę wojskową, a jako ich przeciwnik formacje słabo uzbrojone, stosujące proste, by nie powiedzieć prymitywne środki bojowe, np. improwizowane ładunki wybuchowe. I okazało się też, że aby odnieść zwycięstwo w konflikcie asymetrycznym trzykrotna przewaga materialna już nie wystarcza. W takim konflikcie nie ma bowiem spektakularnych bitew w których pokonuje się wojska przeciwnika, ale trzeba dokonywać wysiłku polegającego na kontroli zajętego terytorium w celu uniemożliwienia oporu asymetrycznego. Eksperci i analitycy badając konflikty asymetryczne twierdzą, że trzeba dokonywać innych kalkulacji sił. Jeśli więc napastnik chce zdobyć teren i go okupować to w razie pojawienia się oporu asymetrycznego (działania nieregularne) w przypadku obszarów o małym stopniu pokrycia roślinnością (np. pustynia) musi dysponować siedemnastokrotną przewagą (liczbą żołnierzy) – 170 okupantów powinno sparaliżować aktywność 10 stawiających opór bojowników. Jeśli jednak trzeba będzie utrzymać i kontrolować tereny pokryte dżunglą, górzyste to przewaga powinna wynosić jak 56 : 1; na sparaliżowanie akcji wspomnianych 10 asymetrycznych bojowników potrzebny będzie batalion - 560 żołnierzy trzeba użyć do stałego kontrolowania danego terenu. Podobnie wysokie wskaźniki trzeba uzyskać działając na terenach zurbanizowanych, gdzie współcześnie toczy się większość konfliktów asymetrycznych. Zdobywając miasto, nawet okrążone i pozbawiane pomocy z zewnątrz atakujący, dysponujący lotnictwem i artylerią, powinien mieć przewagę jak 46 : 1, a nawet 52 : 1, jak to było np. w Czeczenii. Generalnie uważa się, że w warunkach europejskich, gdzie jest dużo terenów zurbanizowanych, dla osiągniecia sukcesu w paraliżowaniu oporu asymetrycznego trzeba dysponować przewagą sił okupacyjnych jak 32 :1.

Wykop Skomentuj37
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo