Służba Więzienna, po kilkunasto tygodniowej męczarni ujawniła w końcu, kto jest podejrzany za przyczynienie się do śmierci obywatela Rumuni. Wytypowani zostali: dyrektor Aresztu Śledczego w Krakowie, dyrektor więziennego szpitala i lekarz.
Kary - mary
Jak ogłosiło Radio Zet, z katalogu kar które mogą być zastosowane wobec funkcjonariuszy SW wybrano te, które im krzywdy zrobić nie mogą: naganę i ewentualne przeniesienie na niższe stanowisko. Nagana wielkich szkód nie czyni, po pół roku obwiązywania zaciera się sama. Przeniesienie na niższe stanowisko np. lekarza jest już jawną kpiną z publiki. To co, taki lekarz stanie się nagle pielęgniarzem, bo życzy sobie tego jakiś ważniak z Centralnego Zarządu Służby Więziennej?
Sytuacja jest dziwna. Śmiertelne grzechy funkcjonariuszy krakowskiej służby więziennej, spowiadają ich koledzy po fachu. Postępowanie wyjaśniające prowadziła bowiem specjalnie do tego powołana grupa, być może przypadkowo nawet dobranych osób. Wnioskuję tak nie bez przyczyny. Otóż Służba Więzienna, jako chyba jedyna w kraju, nie posiada w swojej rozbuchanej strukturze organu na kształt, chociażby Biura Spraw Wewnętrznych jaki funkcjonuje w Policji. Istnieje wprawdzie Wydział kontroli i Inspekcji, którego kompetencje centrala więziennictwa określiła tak: „Wydział Kontroli i Inspekcji jest odpowiedzialny za inicjowanie, planowanie i przeprowadzanie kontroli zewnętrznych jednostek organizacyjnych Służby Więziennej oraz sprawowanie nadzoru nad przestrzeganiem przez jednostki organizacyjne Służby Więziennej przepisów w sprawie zasad i trybu przeprowadzania kontroli.” Wynika z tego, że ta specjalistyczna komórka ma za zadanie kontrolować kontrolowanych, czy oni sami siebie dobrze kontrolują!
Wniosek jest prosty. Sprawa śmierci Claudio Crulica ma więc pozostać taką, jaką miała być od początku: nieczytelna, zakamuflowana, niewidoczna dla społeczeństwa. Gdyby nie dociekliwość „Tygodnika Powszechnego”, prawdopodobnie w ogóle nie ukazałaby się opinii publicznej. W dokumentacji więziennej odnotowano by kolejną, tym razem skuteczną, próbę samobójczą.
W podobnych okolicznościach, jeden z dyrektorów pewnego zakładu karnego, nieskuteczne próby samobójstw skazanych przez powieszenie zwykł nazywać zwyczajnie, po ludzku - niedociągnięciem…
Legalne zgony
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Minister Ćwiąkalski przestał już ostatecznie panować nad więziennictwem w Polsce. Wypowiada więc slogany, jak ten: „Mamy zdiagnozowaną sytuację w więziennictwie, która jest trudna, ale pod kontrolą”. Samych więzienników chciałoby się dodać. Tymczasem właśnie dzisiaj odnotowano kolejny przypadek legalnej śmierci. W areszcie w Białymstoku, w pilnie strzeżonej i monitorowanej celi, powiesił się cenny współpracownik wymiaru sprawiedliwości - świadek koronny. Jego zgon to pierwszy w Polsce przypadek nienaturalnej śmierci świadka koronnego - zauważyła „Polityka”.
„Legalnych” śmierci w polskich więzieniach przybywa. Statystyki ujawniane przez Służbę Więzienną mają specyficzną i niejednoznaczną formę. Jak podaje Centralny Zarząd Służby Więziennej tylko w 2007 roku w jednostkach więziennictwa odnotowano 145 zgonów osadzonych w nich osób. Z tej liczby 36 skazańców zmarło w „zakładzie leczniczym poza ZK lub AŚ”, czyli być może, wywiezionych w ostatniej chwili z terenu więzienia. Ale tylko po to, aby ich śmierć poszła na inne konto. Dalej można przeczytać, że z powodu autoagresji zmarło 41 skazanych. To ci, których nie zdążono wywieźć? Przecież głodówkę Crulica, funkcjonariusze SW traktowali jako samo agresję.
Zakłady karne i areszty śledcze nie spełniają swych ról, do których tak naprawdę zostały powołane, a Służba Więzienna kolejny raz nie skorzystała z szansy udowodnienia, że rozumie do czego ją powołano. Przepisy regulujące funkcjonowanie SW mówią jasno: „Administracja zakładu karnego ma obowiązek podejmowania odpowiednich działań celem zapewnienia skazanym bezpieczeństwa osobistego w czasie odbywania kary.” Kara, którą funduje przestępcom społeczeństwo musi być wykonana praworządnie. Hermetyczne środowisko więzienne najwyraźniej ignoruje to wskazanie.
Próba odpowiedzi na pytanie o problem, który trawi polskie więziennictwo nie jest wcale trudna. Sprawujący władzę nad więziennictwem wykazują daleko idącą zarozumiałość, dyletancję i arogancję zarazem. Zbigniew Ćwiąkalski specem od więziennictwa uczynił swojego wiceministra Mariana Cichosza byłego radcę prawnego, wojewodę chełmskiego, dyrektora lubelskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli, który z więziennictwem miał tyle wspólnego, że przechodził obok więziennego muru w Lublinie. Po Zbigniewie Ziobrze odziedziczył z kolei, w politycznej spuściźnie, politycznie dyspozycyjnych generałów. Nikt nigdy nie zapytał „co jest grane” zwykłych funkcjonariuszy na co dzień mocujących się z więzienną rzeczywistością. A decyzje zapadające na szczytach więziennej hierarchii są rzadko zrozumiałe dla klawiszowskich „dołów”.
Funkcjonariusze dają na razie wyraz swemu niezadowoleniu w sposób wyważony, poprzez dyskusję na internetowym forum, które stworzyli – (http://ksiegi.emix.net.pl/wyswietl.php?user=nszzfipw). A piszą m.in.: „Może mylę się jednak uważam, że tak naprawdę mało, kogo obchodzi nasza służba i to, co robimy w naszych Zakładach. Ludzie oczekują od nas, że będziemy izolować przestępców i w ten sposób zapewnimy im namiastkę poczucia bezpieczeństwa mało, kto też chce wiedzieć, co z nimi tak naprawdę się dzieje. Dopiero, gdy wydarzy się jakaś tragedia media zauważają, że jest coś takiego, jak SW. Szczerze wątpię, aby na to Forum zaglądały rodziny skazanych, politycy lub dziennikarze. Gdyby ci ostatni czytali niektóre wpisy to dawno bylibyśmy obecni (przeważnie negatywnie) w mediach. Co do przełożonych to zapewne nic nowego na tym Forum nie dowiedzą się, bo każdy, kto jest w tej służbie jakiś czas wie, jaka jest sytuacja i nastroje wśród f-szy. Niestety, ale większość wpisów jest prawdą. Może niekiedy forma, w jakiej jest ta prawda przedstawiana jest daleka od ideału jednak takie są prawa netu. kornik.”
Na ile starczy prawdziwym „klawiszom” tej spolegliwej wytrwałości, pokaże czas. Nie może być bowiem tak, że o codzienności Służby Więziennej decydują schowani za biurkami, w zakładanych od święta mundurach, urzędnicy.
Sprawa śmierci Claudio Crulica, pomimo szumnych zapowiedzi rzecznika SW Luizy Sałapy nie została wyjaśniona do końca. Ale posypią się sztuczne kary. Przypuszczam, że w tym samym czasie karani będą, tą samą karą nagany dwaj funkcjonariusze SW. Jeden, gdzieś tam w Polsce za spóźnienie się do pracy. Drugi w AŚ w Krakowie za doprowadzenie człowieka do śmierci.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)