Zauważyliście, że we wszystkich fabularnych filmach szpitalnych pielęgniarki po korytarzu chodzą szybko i żwawo? Lekarze natomiast wolno, dostojnie i ze spuszczoną głową. Że niby właśnie myślą o pacjencie. Akurat.
Można robić zakłady, że jak pojawiają się gdziekolwiek newsy dotyczące lekarzy, to będą na sto procent, informowały o ich protestach, strajkach, rozczarowaniach, rozgoryczeniach. Ani jednej wiadomości radosnej, że lekarze są usatysfakcjonowani, dobrze im się pracuje, są dumni ze swego fachu i wiedzą po co się tyle lat uczyli i dla kogo. A, że wszystko co w nadmiarze szybko się nudzi, lekarskie manifestacje niezadowolenia na nikim już chyba wrażenia nie robią. Przynajmniej na mnie nie robiły. Przeglądając dzisiejsze portalowe wiadomości okiem tylko rzuciłem na notkę dotyczącą zamknięcia oddziałów szpitalnych w Iławie. I to wystarczyło, aby mnie wciągnęła i uruchomiła moją wyobraźnię.
W Iławie poszło, jak zawsze o kasę, ale i o osobę. Kasa, jak to z kasą zawsze jej mało. Po jakimś czasie ten banalny postulat lekarze sobie odpuścili. Kontrowersyjna osoba, to natomiast dyrektorka miejscowego szpitala. Ponieważ schemat lekarskich protestów jest przeważnie zawsze taki sam, nie ma sensu opowiadania o szczegółach iławieckiego sporu.
Mnie zainteresowało mianowicie coś innego. Strajkowała bowiem tylko połowa lekarzy. Pomyślałem więc tak. Jeżeli tylko połowa lekarzy żąda odejścia dyrektorki szpitala to znaczy, że druga połowa jest z jej szefowania zadowolona. Wynikać z tego może, iż jeżeli dyrektorka zostanie zwolniona, to pierwsza część medyków powróci do pracy, a druga powinna zastrajkować. Ale żeby ten w miarę logiczny wywód zaburzyć trzeba wiedzieć, że szefowa medyków z Iławy jest na zwolnieniu. Lekarskim. Więc tak naprawdę nie rządzi, bo jest chora. Nic bardziej mylnego. Wojewoda warmińsko-mazurski wziął pod uwagę głos chorej pani dyrektor i zawiesił część oddziałów szpitalnych, w tym pediatryczny. Chore dzieci nagle okazały się zdrowe i wszystkie wypuszczono do ich domów. Ponownie mogą zachorować 6 sierpnia. Wtedy wojewoda, łaskawie pozwoli im powrócić do szpitalnych łóżek.
Protestujący lekarze demonstracyjnie zwolnili się z pracy. Jestem jednak spokojny o ich los i przekonany, że nie zgłoszą się po zasiłek dla bezrobotnych. Taki przypadek chyba się w Polsce jeszcze nie zdarzył. Ale żeby było jeszcze ciekawiej, to zdeterminowana część medyków złożyła zawiadomienie do iławskiej prokuratury, że dyrektor placówki nie ewakuując pacjentów po ich odejściu z pracy naraziła pacjentów na uszczerbek na zdrowiu. Dyrektorka, magister od zarządzania, zaniedbała zdrowie pacjentów. Nie lekarze - broń Boże!
Sprawą iławieckiego szpitala Prokuratura Rejonowa w Iławie oczywiście się zajęła. W jaki sposób? Wystąpiła do prokuratury okręgowej w Olsztynie, by ta przekazała sprawę do innej prokuratury rejonowej. Lekarze dołączają więc do coraz szerszego grona nietykalnych. Nauczyli się chodzić wokół swoich interesów, bo mają w rękach oręż potężny – nasze zdrowie. Mogą wojować, manipulować, szkodzić pacjentom i czuć się bezkarni, bo wszyscy się boją chorować. Prokuratorzy też.
PS. Właśnie pojawiła się wiadomość, że dyrektorka szpitala w Iławie sama zrezygnowała ze stanowiska. Ze względu na stan zdrowia. Medycy chcą potwierdzenia tej informacji na piśmie. Potem, jak się przewiduje zasiądą do negocjacji. Stawiam na powrót postulatu płacowego. W dalszej kolejności mają przystąpić do pracy. Zamiast odwrotnie. Ale pacjentów w szpitalu już przecież nie ma.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)