Niespodziewaną śmierć Agaty Mróz przeżywają wszyscy. Los jest parszywy, a ta śmierć jego parszywość egzemplifikuje.
Skazani z jednego z więzień w południowej Polsce, komentując tę tragiczną wiadomość w bezpośrednich rozmowach, okazywali pogardę dla Opatrzności. Mówili wprost: Boga nie ma. Najbardziej szczerze wypowiadali to oświadczenie ludzie skazani za zabójstwo – mordercy. Zastanawiałem się, jaki mechanizm leży u podłoża takich postaw. Pomyślałem, że może oczyszczają się podświadomie, sami współczując innej osobie. Nie jest ważne, że oni kogoś pozbawili życia. Podświadomie szukali moralnie czystej postaci: „czysta” sportsmenka. Oni nie zabijali „czystych” ludzi. Ich ofiary zawsze były „brudne” i winne. I te ofiary obwiniają teraz za to, że muszą odbywać wieloletnie wyroki.
Pewien pruszkowski mafioso odgryzł ucho kierowcy, który zajechał mu drogę. Zaraz potem usłużnie się zatrzymał i przeprowadził przez jezdnię staruszkę. Matka bijąca na co dzień dziecko wypiera się swoich zachowań i protestuje, gdy w telewizji pokazują inną kobietę maltretującą dziecko. Pewien dziennikarz, ortodoksyjny katolik wyzbył się ojczyzny swoich chrześcijańskich przodków.
Pewna partia polityczna chce praw dobrych dla kobiet, które ochronią je przed dyskryminacją, przemocą, pozwolą na równych zasadach konkurować z mężczyznami i łączyć obowiązki rodzinne z pracą zawodową. A jednocześnie wetuje, a priori, możliwość usuwania ciąży, zapłodnienia in vitro, a wcześniej pośrednio antykoncepcję. Pewien kapłan, powołujący się na miłosierdzie Boże, oszukał tysiące biednych, wierzących mu emerytów.
Pewien urzędujący prawicowy prezes był wspólnikiem oskarżonego o korupcję, prominentnego działacza SLD. Pewien Premier głoszący walkę z korupcja zatrudnił skorumpowanego Ministra.
Pewien Prezydent powiedział właśnie w Polsacie, że inny Prezydent był Bolkiem, choć jego córka wybrała na towarzysza życia syna towarzysza, z którego towarzyszami walczył ten drugi Prezydent.
Podwójna moralność jest częścią naszej polskiej rzeczywistości. A nawet podświadomą wartością. I nie ma tu znaczenia społeczna pozycja, poziom moralności, ani inne cnoty i przymioty. Bo taki jest człowiek.



Komentarze
Pokaż komentarze