Służba Więzienna nie potrzebuje oficerów. Słuszna logika. Przecież wśród klientów owej, wyższe wykształcenie to rzadkość, przynajmniej to formalne. Bo tak naprawdę fachowców pod celą nie brakuje.
Dyrekcja Służby Więziennej doszła do wniosku, że oficerowie w SW to zbędny luksus. Zlikwidowano właśnie nabór do szkoły oficerskiej w Kaliszu. Generałowie doszli do wniosku, iż oficerowie powinni stanowić najwyżej 20 % składu osobowego służby. Siebie pod uwagę oczywiście nie wzięli.
Można postawić proste pytanie. Czy SW nie potrzebuje fachowców? Nie potrzebuje. Przyszły oficer, absolwent wyższych studiów, wykształcony już po nowemu musi mieć swój punkt widzenia. A nowoczesny punkt widzenia jest dla SW niebezpieczny. Z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że „stare stołki” w SW nauczane były na makarenkowskich teoriach i ideałach. Nowi oficerowi, skoro mieliby być nimi całą gębą, musieliby się upomnieć o europejskie normy, o europejskie warunki pracy, o europejskie zarobki.
Powód drugi należy do oczywistych. Do służby więziennej najlepiej jest przyjąć ludzi zdeterminowanych. Chęcią przeżycia w lokalnym środowisku. Takimi łatwiej się zarządza, bo słowo „łaska” zastępuje słowo obowiązek, ten wynikający ze służbowej pragmatyki. A „łaska” polega na tym, że w SW zatrudnienie znajdą: mechanicy samochodowi i obróbki skrawaniem, elektrycy, technicy technik biurowych, ślusarze. Choć Ci ostatni będą mieli szansę na podniesienie swoich kwalifikacji.
Na przeciwko żołnierza z Pruszkowa stanie spawacz. Dwóch ludzi w ciemnych okularach. Kto kogo przekona? I do czego?



Komentarze
Pokaż komentarze