To, że J.Kaczyński rozkazał swoim dworzanom odwracanie się plecami do mikrofonów i kamer TVN nie powinno dziwić. Mnie nie dziwi w ogóle. Kaczyński nie musiał się nawet głęboko nad tym zastanawiać. Wystarczy, ze wykręci numer telefonu Zygmunta Józefa Kroka i Polsat leży mu u stóp.
Historii Z.J.Kroka-Solorza-Żaka opisywać nie trzeba, łatwo ją bowiem odnaleźć choćby w Internecie. To co jest ważne i zastanawiające, to fakt pewnej dyspozycyjności właściciela Polsatu wobec braci Kaczyńskich. Nie tak dawno przecież Solorz wolał zrezygnować z usług małżeństwa Lisów niż narazić się rządzącym wówczas bliźniakom.
Aż ciśnie się na usta stwierdzenie, że Kaczyńscy w jakiś sposób uzależnili od siebie Solorza i na pewno nie jest to związek biznesowy. Koligacje rodzinne również w grę nie wchodzą. Pozostaje więc domniemywać, że bracia-bliźniacy zaprawieni łowcy haków na wszystkich i wszystko co się rusza nie ominęli w swych śledczych peregrynacjach także i Solorza. Co zresztą nie było trudne, bo właściciel dwóch paszportów, całe życie, może nawet z wzajemnością, był w polu zainteresowania tzw. służb (chodzi mi np. o służbę zdrowia, Służbę Ochrony Kolei i takie tam…). Gdyby Polsat nie wystarczył, dwaj jednojajowi kustosze akt dawnych mają jeszcze do dyspozycji przecież całą misyjną. Tam im nikt pasma nie odmówi. Zwłaszcza pasma nieszczęść, które czekają w najbliższej przyszłości PiS.
Jarosław Kaczyński wie co robi bojkotując TVN. Prawdopodobnie ma jeszcze w szufladzie Paszport Polsatu, upoważniający niegdyś do brania udziałów w konkursach, festynach, i innych imprezach TV Polsat. Teraz będzie, jak znalazł.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)