33
BLOG
Pamiętacie serię filmów z Batmanem? W miasteczku Gotham panuje ład, porządek i sprawiedliwość społeczna. Ludzie czują się wolni, żyją szczęśliwie, robią interesy, chodzą do kościoła, co jedno drugiemu nie przeszkadza. Do czasu. Nagle bowiem z podziemi wyrasta przerażający Pingwin (w tej roli Danny DeVito) i jego banda oszołomów, którzy szerząc chaos, pustosząc ulice miasteczka zamierzają wprowadzić swój ład, a także swoją wizję nowej moralności. Rzadko tak bywa, ale niekiedy fikcja komiksowo-filmowa płynnie potrafi przejść do rzeczywistości. Miło usłyszeć, że polskie uczelnie chce reformować człowiek, o którym można powiedzieć, że zna ich smak. Smak protekcji, niedoskonałości pracy umysłowej, pójścia na naukową łatwiznę, ideologicznie jedynej prawidłowości naukowych założeń. „Począwszy od instytucji w prokuraturze, a skończywszy na nowych uniwersytetach (…) No bo skoro uniwersytety nie chcą uzyskać statusu moralnego, który jest potrzebny dla nauczania, a lustracja jest warunkiem uzyskania tego statusu moralnego, to może wobec tego stwórzmy uniwersytety, gdzie przyjdą ludzie, którzy się nie boją lustracji i będą tam uczyli, oczywiście tę młodzież, która chce”. Mówiąc językiem młodzieżowym, ale zrozumiałym dla ogółu Jarosława Kaczyńskiego poniosło. W swojej zapalczywości deklaracyjnej zapomniał o jednym swoim i brata także, szczególe w życiorysie. „Jarosław Kaczyński studia ukończył w 1971 r. W książce "O dwóch takich... Alfabet braci Kaczyńskich" przyznaje, że dzięki protekcji męża przyjaciółki mamy (posła ZSL i wiceministra oświaty) został asystentem w resortowym Instytucie Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wyższego.” (cyt. za interia.pl). „Egzaminy doktorskie zdał z teorii państwa i prawa oraz filozofii marksistowskiej (oba na bardzo dobrze), a 8 grudnia 1976 r. obronił pracę doktorską "Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą".” „Ma tylko trzy rozdziały. Jarosław Kaczyński samokrytycznie przyznał, że miał trudności z badaniami z uwagi na "niedostatek środków finansowych, a także socjologicznych kompetencji autora" - (www.pardon.pl). W przypisach do tej pracy można odnaleźć takich klasyków, jak choćby Jerzy Urban. Czy ktoś może sobie wyobrazić, iż praca doktorska J.Kaczyńskiego mogłaby choć na milimetr wymsknąć się kanonowi ówczesnej partyjnej, naukowej twórczości? Czy J.Kaczyński nie powinien teraz, automatycznie pozbyć się zdobytego (proszę nie pomylić z osiągniętym!) tytułu doktora praw? Czy wypada mu podkreślać ten tytuł i dopisywać go do swych życiowych osiągnięć? Doktorze Jarosławie! Zacznij moralną reformę od siebie samego! Wrzuć ten dyplom doktora do niszczarki o czwartym stopniu zabezpieczenia, a potem spal wyplute szczątki. Poradź to samo bratu. Niech na kuli ziemskiej ślad po nim nie zostanie. Inaczej pomyślę, że chcesz powrócić do stanu w którym to Ty zdobywałeś naukowe ostrogi. Polskie uczelnie niestety dla Ciebie, są już w oddali od partyjnego nieuctwa, „marcowych docentów”, komunistycznych teorii wszechświata. W polskich uczelniach już nikt nie uczy się na pamięć „Manifestu komunistycznego” Marksa i Engelsa – choć Ty z tej ideologii piątkę (czy nawet szóstkę) otrzymałeś. Wierz mi, że po Europie już dawno nie krąży widmo komunizmu. A proletariusze wszystkich krajów, jak będą chcieli to i tak się połączą. Nic nie zrobisz. Potrzebny Batman. Od zaraz. Niech szyją mu strój nietoperza i niech czeka. Na sygnał wysłany z kaganka polskiej oświaty. Że właśnie nadchodzi Pingwin, który chce wprowadzić „nową” moralność. Bo według niego komunistyczne nostalgie przebrzmiewają nie tylko w humanistycznych, uniwersyteckich pieniach. Ich duch unosi się także we wzorach: matematycznych, fizycznych, chemicznych, ekonomicznych. Ale on tego ducha ma chyba w sobie. I pozbyć się go nie chce. Za żadne skarby.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)