Jesteśmy wszyscy oszukiwani. Ja, Ty, On i tak dalej przez wszystkie przypadki. Oszukują nas ci, których sami wybraliśmy: L.Kaczyński i D.Tusk – jakby ktoś miał wątpliwości.
W życiu codziennym szukamy różnych możliwości rozwoju: bezrobotni poszukują pracy, robotni natomiast jej lepszej kontynuacji. Cały Naród jest w ruchu i to w ruchu prostolinijnym (prostoliniowy odpada). Ruch ten polega na tym, że każdy z nas prze do przodu rozbijając niekiedy zacietrzewienia „naszej” władzy, która chciałaby sprowadzić swoich obywateli do zapaśniczego parteru. Takie są czasy bowiem, że można prostolinijnie powiedzieć, to co pomyśli głowa zanim język giętki…
Biurokratyczna machina stopuje lub spowalnia obywatelskie zapędy do lepszego życia. Jedynego, które nam dano. Bo władza jest po to, żeby za nas maluczkich wskazywała granice naszego życia i swoich interesów. Interesów władzy, które obywateli mają tam gdzie… itd. Oto dowód.
Prezydent Kaczyński w jednym i tym samym dniu swojego panowania obwieścił wszem i wobec: „Jestem konstytucyjnie najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej i chciałbym tak być traktowany, także w Kancelarii Premiera.” Ok. ma rację. Każdy z nas, będąc na jego miejscu, pewnie oburzyłby się na niedoniosłe traktowanie przez jakiegoś tam disnejowskiego kaczora. Aby dobitniej wyrazić swoje uczucia Prezydent powiedział: ”To kwestia szacunku dla własnego państwa. Troszeczkę przy tej bardzo liberalnej koncepcji brakuje tego szacunku, co jest wielkim zagrożeniem dla Polski”. Podkreślił, że "to na pewno nie sprzyja polskiej demokracji, a przede wszystkim siła napięcia politycznego nie sprzyja polskiej demokracji". Potem nastąpiła krótkotrwała przerwa w wypowiedziach Prezydenta. Zjadł lancz z Condolisą i zaraz potem zmienił zdanie: „Prezydent - jak mówił - nie uważa, by relacje z Donaldem Tuskiem szkodziły demokracji.” Dał tym samym dowód na to, że każdy, kto jest dzieckiem wiary (Condoleezza jest dzieckiem pastora) , może z nim zrobić co zechce. Rydzyk przecież też był i jest Ojcem.
Są dwie Polski. Jedna, Polska ta szeroko rozumianej, władzy i ta druga. Zwykłych obywateli, którzy już nie zadają sobie nawet pytania: żyjemy dla kraju? Dla kraju w którym jego najwyższy przedstawiciel zmienia, pod wpływem, swoją ideologię w ciągu godziny?
W takim rozchełstanym kraju może się zdarzyć wszystko. Cieszę się więc, że oficerowie ABW potrafili odnaleźć swoją szansę i przytulili sobie państwowe mieszkanka. To dobry znak, że ja też mogę. Zamykam laptopa i idę szukać swojej. Szansy, jak najbardziej. Jak znajdę, to powiem.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)