Prokuratura zarzuca twórcom stanu wojennego kierowanie grupą przestępczą o charakterze zbrojnym. Kierowanie organizacją przestępczą ma to do siebie, że organizacja ta musi istnieć.
Grupa przestępcza, to grupa składająca się z przestępców – to truizm. Jednak stwierdzenie takie wskazuje na przynależność do tej struktury ludzi, którzy z popełniania przestępstw uczynili swoisty styl życia. Na przykład grupa ta ma im ułatwiać stałe i systematyczne prowadzenie działalności przestępczej. Specyfika przestępstwa polegającego na braniu udziału w grupie przestępczej o charakterze zbrojnym nie wymaga natomiast, by sprawca osobiście wykonywał czynności zmierzające do popełnienia zamierzonego przestępstwa. Wystarczy, że pozostaje on w strukturze organizacyjnej grupy lub związku, że spełnia w nim jakieś pomocnicze chociażby czynności lub nawet ich nie spełnia, a zachowuje gotowość do ich spełnienia w razie potrzeby. Dla przyjęcia, że sprawca bierze udział w grupie przestępczej o charakterze zbrojnym nie jest konieczne, by posiadał broń osobiście lub by stykał się z nią w jakikolwiek sposób, wystarczy, że inni uczestnicy związku działają z bronią, a sprawca ma tego świadomość i to akceptuje.
Inni uczestniczy związku… Czy nie wynika z tego, że na ławie oskarżonych powinno też zasiąść tysiące żołnierzy, którzy z bronią na ramieniu pełnili zaszczytną, przymusową, zasadniczą służbę wojskową w tym czasie? Całe Ludowe Wojsko Polskie? Tysiące biednych i zagubionych młodych chłopaków, którzy niejednokrotnie, nie z własnej woli, musieli tymi kałachami wymachiwać przeciw tysiącom biednych i zagubionych ludzi… Bo nigdzie przecież nie jest napisane, ilu żołnierzy maksymalnie, może liczyć przestępczy związek o charakterze zbrojnym. „Żołnierze” pruszkowscy, wołomińscy, mokotowscy itd. siedzą, w majestacie tego samego prawa, za kratami.
Wydaje się, że prokuratorom nie chodzi o nic więcej, jak o zastosowanie komunistycznej zasady społecznej odpłaty za popełnione przestępstwo. Choć ta zasada karna została wypleniona wraz z wejściem w życie współczesnego kodeksu karnego oni sięgnęli po nią by walczyć ze staruszkami, zamiast ich przez jezdnię przeprowadzać.
Proponuję, aby prokuratorzy w swej konsekwencji poszli dalej i sprawdzili, czy generałowie nadal broni nie posiadają lub nie gromadzą na okoliczność jej przyszłego użycia. Pewnie Jaruzelski i Kiszczak przechowują jakieś tam sentymentalne szable i kordziki. A przecież broń biała to też broń. I na tym wątku należałoby się skrupulatnie skupić. Może być bowiem rozstrzygający dla całej sprawy.



Komentarze
Pokaż komentarze (27)