Choć stary nie jestem, to i tak dostaję zadyszki czytając Krzysztofa Leskiego, średnio raz na pół godziny. Kondycja, którą ten długodystansowy sprinter dysponuje zadziwiłaby z pewnością niejedną małolatę. Dziennikarz mediów wszystkich waruje przy odbiornikach dostępnymi mu zmysłami (wszystkimi) i jak tylko ukarze się jakiś news sam przepoczwarza się w nadajnik.
A prawdy głosi takie, że aż pozazdrościć obiektywności. Z kolei logikę, jaką się publiczności przestawia trzeba uznać za majstersztyk byłego bezrobotnego, którego lekutko stać na zagraniczne wczasy. Zacytuję w imię rzetelności: „Od roku mam wątpliwości, czy wszystkie działania CBA były OK - ale wyroku nie wydam, dopóki coś się nie wyjaśni (na co się zresztą nie zanosi).” Poproszę kogokolwiek o ewentualną poprawkę mojego tłumaczenia powyższego: słuchajcie ludzie! Ja, gdyby ktoś z publiki pytał, to jestem przekonany, że CBA dało ciała w różnych tam sprawach. Bankowo to wiem! Ale, ponieważ nie ma chłopaki z CBA dowodów na wasze przekręciki i nie będzie (he, he), a ja to wiem (he he), to moje gratulacje, byliście świetni. Tak naprawdę, to ja niezależny publicysta, gdybyście wygrali, zawsze byłem z Wami co oczywiste.
Mając nadzieję, że Leskiego czyta wszechświat istnieje duże prawdopodobieństwo, iż przeczyta to także Mario. Ja też chcę być na przyszłym topie. Pozwolę sobie więc: Łubu dubu, łubu dubu Mario. Dobrej zabawy! Wielkie oczy, uśmiech i spokój! To pisałem ja: Herian.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)