Już się nie mogę doczekać roku 2012. To będzie rok przełomowy. A w nim: Euro piłkarskie i euro monetarne podobno. A wszystko to przykryje koreański grzyb atomowy.
Urzędujący Premier Donald prosi Koreańczyków z południa o pomoc w budowie elektrowni atomowej w Polsce. Liczy, jak twierdzi na ich doświadczenie w tej dziedzinie, bo uważa skośnookich za fachmanów w tej branży. Kika dni wcześniej prosił Chińczyków o pomoc w budowie autostrad i infrastruktury sportowej. Czekają nas ciekawe czasy. Intrygujące będzie jednak jak Tusk odróżni Chińczyków budujących drogi od Koreańczyków dłubiących przy atomie? I czy w razie czego są do odróżnienia Koreańczycy południowi od północnych, gdyby tym drugim przyszła do głowy podmianka za ziomków z południa? A jeżeli autostrada będzie przebiegała w pobliżu elektrowni, to już Święty Boże ani Budda nie pomoże. Będzie ich Tusk musiał jakoś pozaznaczać dla rozróżnienia. Tak na wszelki wypadek. Gdyby się im kompetencje pomyliły.



Komentarze
Pokaż komentarze