Każdy ma swoje gusta, a nieliczni posiadają gusta wyrafinowane. Tak jak, ot choćby Zbigniew Girzyński.
„Jak oni śpiewają”. Tytuł programu brzmi niejednoznacznie. Najważniejszy jest tutaj ostatni składnik tego zdania. Kropka. Jest to zdanie oznajmujące, jednak w dowolnej interpretacji może przybrać inną melodykę. Jak oni śpiewają! Wykrzyknik ustawia ten zakrzyk również w dwóch pozycjach. Podłożem pierwszej z nich może być zachwyt i zaakcentowania światu cudów płynących z otwartych gęb „artystów”. Druga ewentualność, to obrzydzenie. Jak można tak śpiewać! I to jeszcze publicznie! „Jak oni śpiewają?” Można i taką przybrać intonację wypowiedzi. Z kolei w tej konotacji odpowiedzi będzie możliwie wiele. Tyle ilu znajdzie się interpretatorów.
Próby wykładni tego problemu podjął się Zbigniew Girzyński (http://girzynski.salon24.pl/99415,index.html.) Udowodnił przy tym, że jest człowiekiem, a nie jakimś tam wyrachowanym, zimnym partyjnym aparatczykiem. Na co dzień poważny poseł, skrupulatny krytyk rządowych niedociągnięć, a w domciu po pracy, zwykły człowiek podpatrujący i chłonący rzeczywistość, jak każdy z nas – ciekawie i po swojemu. Zapiera się na przykład, że polsatowski szoł ogląda z przypadku, ledwie spozierając zza ekranu komputera. Jednocześnie dokonuje pełnej oceny zdolności wokalnych Anny Muchy: „śpiewa jak zawsze beznadziejnie. Co ciekawe już się coraz mniej stara, aby śpiewać lepiej.” Wynika z tego, że śledzi z uwagą niedorozwój wokalu tej „artystki”. Analizuje, to ważne z punktu politycznego, zagadnienie po każdym programie. Tak robi w domu. Na salonach natomiast krzywi się fałszywie na przejawy Muchowej estetyki.
Kiedy ktoś ma niewiele do powiedzenia, a koniecznie chce coś publicznie obwieścić, to rozgląda się rozpaczliwie, czym lub kim mógłby się podeprzeć. Szuka autorytetu. Zbigniewowi Girzyńskiemu niby przypadkiem, „a trochę przy okazji” autorytet objawił się wczorajszego wieczora. Wybranką posła została właśnie Mucha. Decyzja trafna, bo to przecież absolwentka prestiżowej akademii Lee Strasberga, gdzie aktorskiego kunsztu uczyli się między innymi Angelina Jolie, Robert De Niro i Al Pacino. A PiS uwielbia ten amerykański blichtr.
Posiłkując się autorytetem wielkości Muchy, ZG ogłasza: „jej wokalny sukces" jest bardzo podobny do sukcesu polityczno - sondażowego Platformy Obywatelskiej. Platforma pojęcia nie ma o rządzeniu, tak jak Anna Mucha o śpiewaniu.” Śmiesznie to wygląda. Poważny poseł, poważnej podobno partii szuka politycznych paraleli w telewizorze, a konkretnie w programie rozrywkowym dla m.in. synków i żon polityków - „mój synek bawiąc się piłką słucha lecącego na Polsacie programu”. A tak przy okazji: dlaczego pozwala Pan synowi na zabawy piłką w domu po godz. 20? Boisko przez cały dzień było nieczynne? Czy może było niewłaściwe, te co Tusk zafundował? No chyba, że to polityczny manifest przeciwko PO walczącej z PZPN. Nie mieszaj Pan jednak dzieciaka do polityki dobrze radzę. Sam Pan przecież wie najlepiej, że człowiek w polityce durnieje. Durnieje jak ludzie Prezydenta. Otoczenie L.Kaczyńskiego pompowało się i zarzekało, że na Balu Prezydentów będą wyłącznie światowi przywódcy. Kiedy okazuje się, że niekoniecznie im po drodze do Dużego Pałacu to zaproszenie, w obawie o frekwencję, dostał nawet człowiek nikt - Olejniczak.
Girzyński ogłaszając hardcorowo, jak podkreśla, równorzędność dokonań Muchy i PO miał pewnie w zamyśle, iż na tym ironicznym założeniu zbuduje tekst satyryczny, błyskotliwą impresję. Wyszła wydalona z egocentrycznego organizmu kupa czegoś nieokreślonego. Niby to totalna obrazoburcza krytyka Platformy, niby osobiste wycieczki pod prywatne adresy (Jaruzelski, Niesiołowski, Palikot, Urban), niby krytyka pieniędzy (!?) - „No i kasa oczywiście. Bo podobnie jak panna Anna Mucha inkasuje za każdy program stosowne honorarium, tak i PO przecież czymś się jednak zajmuje.”
Ok. Niech mówi co chce. Tylko dlaczego i z jakiego powodu Poseł obraża Anię Muchę porównując ją do Palikota ze sztucznym penisem lub Niesiołowskiego z penisem prawdopodobnie normalnym, organicznym? Kim trzeba być, aby w swojej schizofrenicznej nienawiści partyjno-politycznej sięgać po prywatną, Bogu Ducha winną osobę i posługiwać się nią publicznie. Aktoreczką, która nigdy nie wydaliła z siebie politycznej deklaracji, nie należy do żadnej partii i w tym przypadku jest „bezbronna jak Rospuda”? Kim jest dla Girzyńskiego Mucha? Artystycznym autorytetem? Poziomem odniesienia dla sukcesów i porażek politycznych. Muzą? Mucha jest dla niego nikim. Dosłownie. Kimś, kogo można obśmiać, obrazić, kim można się dowolnie posłużyć bez obawy o konsekwencje. To takie znamienne dla moralności byłego ministranta?
Muszę poradzić Ance, aby w następnym odcinku programu wystąpiła nie z Urbanem, a w worku pokutnym po kartoflach. Wtedy Girzyński będzie miał idealny punkt odniesienia dla swoich fantasmagorii.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)