7 obserwujących
20 notek
9643 odsłony
  1054   2

Rogate Serce - Stanisław Szukalski

W latach 20., z psem
W latach 20., z psem
Na jednym z archiwalnych nagrań, kiedy przebywał na wygnaniu w USA, mówi: „W całej ludzkiej historii to ja byłem najwybitniejszy”. Kim był artysta, który wypowiedział tak buńczuczne słowa? Geniuszem czy szaleńcem? Ekscentrykiem czy mistrzem autopromocji? A może – wszystkim po trochu?

1. Wunderkind
Stanisław Szukalski (pseudonim „Stach z Warty”) urodził się w 13 grudnia 1893 roku w Warcie, jako syn Dyonizego (sic!) i Konstancji z Sadowskich. Jego dzieciństwo było dość burzliwe, dzielone między Polskę, Brazylię i Stany Zjednoczone. Stało się tak ze względu na osobę jego ojca, który – jako sympatyk socjalistów, a później nawet ochotnik w II wojnie burskiej (po stronie Afrykanerów) - nie mógł czuć się bezpiecznie pod carskim berłem. Te podróże miały również dobre strony, gdyż pozwoliły małemu Stasiowi na określenie swojej drogi życiowej i odkrycie swojego talentu. W 1907 r., w wieku lat czternastu zaczął się kształcić w Art Institute of Chicago. W 1909 r. Stanisław został wysłany przez rodzinę do Polski i, dzięki protekcji Antoniego Popiela, kształcił się na ASP w Krakowie pod okiem tak wybitnych artystów jak Konstanty Laszczka czy Jacek Malczewski. Już wtedy dała znać o sobie jego trudna, żywiołowa osobowość i niechęć do autorytetów: wielokrotnie konfliktował się zarówno z profesorami, jak i z krytykami. Studia jednak dokończył; w roku 1912 roku po raz pierwszy wystawił swoje prace w krakowskim Pałacu Sztuki, a w następnym roku wyjechał do USA, by odwiedzić swojego ojca. Tam jego życie nabrało tempa; wznowił studia w Art Institute of Chicago i wystawiał rzeźby, które zwróciły uwagę tak wybitnych osobistości jak n.p. Rabindranath Tagore, pierwszy azjatycki noblista. Jedyną skazą w tym pozytywnym dla niego okresie była śmierć ojca w wypadku samochodowym zimą 1913/1914 roku.

2. Celebryta
Rok 1923 to przełomowy rok dla Szukalskiego, z trzech względów. Po pierwsze, wziął ślub z chicagowską malarką Helen Walker. Po drugie, wydał swoją pierwszą monografię p.t. „The Work of Szukalski”. Po trzecie, powrócił do Polski i zaprezentował polskiemu społeczeństwu swoje prace. Wtedy też ujawniły się cechy charakterystyczne jego sztuki: monumentalizm, inspiracja sztuką prekolumbijską (która na początku XX w. została „odkryta na nowo” przez artystów z USA), a także zainteresowanie nowymi kierunkami artystycznymi, takimi jak art déco, kubizm, czy futuryzm. Tak oryginalne, nowatorskie prace wzbudziły niemałe poruszenie wśród polskiej publiczności. Pojawiły się głosy tak entuzjastyczne, jak i krytyczne. Sam Szukalski nie zwracał na to uwagi i twierdził, że nikt nie ma prawa go oceniać. Dwa lata później potwierdził swój talent, otrzymując Grand Prix na Międzynarodowej Wystawie Nowoczesnej Sztuki Dekoracyjnej i Przemysłowej w Paryżu.
W listopadzie 1926 r. ogłoszono konkurs na pomnik Mickiewicza w Wilnie, który wygrał Szukalski. Jego wizja była dość egzotyczna: na schodkowym postumencie w kształcie azteckiej piramidy miał siedzieć  półnagi, muskularny wieszcz; a krew z rany na piersi miał pić siedzący obok orzeł. Tak tłumaczył swój projekt: „Mickiewicz jest przedstawiony jako ten, który siebie poświęca. Kładzie on swoją dłoń na ranie po włóczni. Wkłada ją do serca i karmi Orła Narodowego, który pochyla się, by pić jego krew”. Projekt monumentu nie spodobał się części wilniuków; atakowała go gazeta „Słowo”, a jej redaktor naczelny, Cat-Mackiewicz – nie odmawiając rzeźbiarzowi talentu – argumentował, że tak nowoczesny projekt nie pasuje do kresowej metropolii. Szukalski, który – jak już wspomniałem – miał w głębokim poważaniu wszelkich krytyków (nazywał ich n.p. pasożytami), także i w tym wypadku nie szczędził im obelg. Zamieszanie wokół projektu sprawiło, że rozpisano kolejny konkurs, który wygrał bardziej konwencjonalny projekt Henryka Kuny. Młody artysta nie mógł tego przeboleć. Przy okazji ujawnił się jego antysemityzm: „Wybrano projekt Żyda Kuny, syna rabina, by ten «uwiecznił» wieszcza narodu […]. Projekt Kuny jest uosobieniem Żyda modlącego się pod «Ścianą Jęków» w Jerozolimie [...]”

3. Aktywista
W roku 1928 na jednej ze swoich wystaw, Stanisław Szukalski wygłosił szeroko komentowane przemówienie, w którym skrytykował estabilishment artystyczny, przede wszystkim za schlebianie obcym wzorcom. Wkrótce potem założył grupę artystyczną Szczep Rogate Serce i przybrał pseudonim „Stach z Warty”. Grupa ta, poprzez wystawy i swój organ prasowy – czasopismo „Krak” (wyróżniające się nota bene ciekawym layoutem i czcionką) – miała realizować postulowaną przez założyciela „sztukę narodową”, inspirowaną Polską i Słowiańszczyzną. „Szukalszczyków” interesowały nie tylko dzieje Europy Wschodniej, ale też folklor i rodzima wiara Słowian. W kwestiach ideowych głosili nacjonalizm, panslawizm i poparcie dla Piłsudskiego jako męża stanu.  Do Szczepu należeli m.in. Marian Konarski („Marzyn z Krzeszowic”), Franciszek Frączek („Słońcesław  z Żołyni”) i Norbert Strassberg, który został przyjęty pomimo swego żydowskiego pochodzenia. Wkrótce „Stach” wrócił do Ameryki, gdzie rozwiódł się z Helen i poślubił Joan Lee Donovan, zresztą guwernantkę swojej córki. W Chicago nadal tworzył kolejne rzeźby, m.in. „Cecorę” (portret hetmana Żółkiewskiego w formie wielkiej głowy) czy kontrowersyjną pracę „Remussolini”, będącą hołdem dla włoskiego dyktatora, którego przedstawił jako pół-człowieka, pół-wilka (nawiązanie do Wilczycy Kapitolińskiej).  Cały czas utrzymywał kontakt ze swoim Szczepem.
W 1935 r. , dzięki namowom Szczepowców i sanacyjnego ministra, Ignacego Matuszewskiego, „Stach z Warty” powrócił do Polski. Środowiska sanacyjne zleciły mu potem kilka lukratywnych zamówień, takich jak płaskorzeźba w kształcie orła dla gmachu rządowego w Katowicach.
Wkrótce potem członkowie Rogatego Serca nawiązali kontakt z pokrewnym sobie stowarzyszeniem politycznym o nazwie Zadruga. Dzieje tej grupy zasługują na osobny artykuł; poniżej omówię je tylko pokrótce. Zadrugę założył były członek „Zetu”, Jan Stachniuk vel „Stoigniew”. Stowarzyszenie liczyło kilkaset osób i głosiło – najkrócej rzecz ujmując – neopogański narodowy komunizm. Zgodnie ze stachniukowymi teoriami zadrugizmu i kulturalizmu jedynym ratunkiem dla Polski miało być wprowadzenie totalitaryzmu, gospodarki planowej i odrzucenie „wspakultury” – czyli demokracji, kapitalizmu, liberalizmu i katolicyzmu. Tylko taka odrodzona Polska miała oprzeć się „nożycom potencjału” – Niemcom i ZSRR.
Właśnie dla Zadrugi Szukalski wymyślił Toporła – moim zdaniem jest to, obok ONR-owskiej Ręki z Mieczem, najlepiej zaprojektowany polski symbol polityczny. Mniej znaną mutacją tego znaku jest Topokrzyż, lansowany w „Kraku” jako symbol polskiego (a nie żydowskiego) handlu.

4. Wygnaniec
Dobra passa się skończyła wraz z wybuchem II Wojny Światowej. Większość prac „Stacha” została zniszczona przez Niemców jako „zdegenerowana sztuka”. On sam schronił się, jako obywatel amerykański, w ambasadzie USA i dzięki temu uciekł potem za ocean. Stracił również  kontakt ze swoim Szczepem. Te traumatyczne zdarzenia trwale naznaczyły jego i tak kruchą, chaotyczną psychikę. Zamieszkał w Los Angeles, jak sam mówił, „kulturalnej pustyni Ameryki”. Mimo wielu starań, nie odzyskał swoich przedwojennych prac.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura