W GW jest rozmowa z por. Wosztylem, który był dowódcą JAKA 40, który wylądował z dziennikarzami o 7.22.
A właściwie fragmenty rozmowy, jutro w gazecie ma być całość.
Przyznam, że parę rzeczy wygląda ciekawie:
"- Z budynku wieży kontrolnej lotniska Siewiernyj koło Smoleńska wyszedł mężczyzna w mundurze. Zapytałem: gdzie jest nasz Tupolew? Odleciał - powiedział." Niezły dowcip tego rosyjskiego funkcjonariusza, prawda?
"Pilot- zasłaniając się tajemnicą śledztwa - nie chce powiedzieć wprost, czy odradzał kolegom lądowanie (tak twierdzi m.in. rosyjska komisja badająca wypadek). - Informowałem o pogarszających się warunkach - powtarza - a te były poniżej minimum.
Rozmowy prowadził z drugim pilotem Tu 154 mjr Robertem Grzywną. - Jedno z ostatnich zdań jakie pamiętam to jak Robert po wysłuchaniu informacji o mgle mówi: "dzięki, porozmawiam o tym z Arkiem". Chodzi o dowódcę załogi, mjra Arkadiusza Protasiuka. - Potem padło pytanie ze strony Arka jak nam poszło. Powiedziałem, że nam się udało, ale zawsze tak mówię po wylądowaniu - mówi pilot". Czy wynikają z tego jakiekolwiek naciski, powodujące zdenerwowanie załogi TUpolewa? Raczej pełny spokój...
"Jakie były komunikaty z wieży? Tego pilot nie chce powiedzieć zasłaniając się tajemnicą śledztwa, chociaż w kabinie Jaka słuchano całej korespondencji między wieżą a załogą Tupolewa".
http://wyborcza.pl/1,75478,7912876,Pilot_Jaka_40_przerywa_milczenie.html#ixzz0oUPvOaS3
380
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (11)