33 obserwujących
578 notek
631k odsłon
  92   2

Wątpliwe prawo do wielkości

Czy narody i państwa pretendujące do wielkości coś wyróżnia? Czy każdy naród może do niej dążyć nawet wbrew niekorzystnym okolicznościom i nieprzychylnym zabiegom innych państw?

Umocowani w Europie 

Minęło ponad tysiąc lat od czasu kiedy Mieszko I - niektórzy mówią, że jasnowłosy wiking z północy, postanowił założyć własne państwo,  Polan, które wśród burz dziejowych, dotrwało aż do dzisiejszych czasów.

Przez ponad połowę tego okresu umacnialiśmy swoją państwowość, budowaliśmy ją, niczym ambitne bobry własne żeremie. Przeżyliśmy dzielnicowe rozczłonkowanie, przewróciliśmy na plecy zakon krzyżacki i młóciliśmy, jak świeże zboże, wschodnią, moskiewską barbarię. Były to czasy wzrostu znaczenia najjaśniejszej Rzeczypospolitej, która stała się wiodącym mocarstwem Europy.

Markowy zegarek, który się popsuł

Później jednak coś się posypało. Niektórym zachciało się swoje dobra prywatne traktować jak udzielne księstwa, zaś wolność  świadomie zamieniono na swawole, bowiem im więcej tej ostatniej tym weselej i bardziej po sarmacku. Aby się jednak utrzymać, aby swawoli nie skanalizowały jakieś prawa i obowiązki, trzeba było znaleźć kogoś kto poprze ów szlachecki, wielkopański hedonizm, jeszcze bardziej go nakarmi i wzmoży. Znajdowano więc protektorów zewnętrznych, a walki o to, aby sapiehowe i koniecpolskie było ważniejsze niż wiśniowieckie czy lubomirskie, stawały się coraz bardziej bezwzględne, a Rzeczpospolita w ich kontekście jawiła się, coraz częściej, jako nieistotny przyczynek do historii i przedmiot zwykłej, małostkowej licytacji.

I trwało tak ,  aż decydentom pomylili się świadomie czy nie, władcy ościenni z władcą własnym - królem, coraz bardziej słabym i nieszanowanym. Zajęło to dwie lub trzy setki lat, ale w końcu potomkowie mitycznych Sarmatów złajdaczyli się do końca i dla własnych interesów matkę swoją, Rzeczpospolitą zaczęli kąsać i pożerać, niczym pająki matkę pajęczycę. Aż pożarli ją do końca, a to, co  zostało, rozebrali wraży sąsiedzi.

Tradycja, która nie zobowiązuje

Trzysta lat jurgieltu, branego od białych, czarnych, czerwonych, trawiąca niczym piekielny ogień pokusa władzy nad innymi, choćby tej fasadowej, pod protektoratem innych - w myśl własnych, nie polskich, egoizmów i pragnień, władzy bez odpowiedzialności i rozliczeń, karmiącej smoka próżności, który idzie koło drugiego - kosmopolitycznego i politycznie poprawnego, pozwalającego myśl, że morduje się ojczyznę i naród, zakryć przekonaniem, iż czyni się to w interesie europejskiego ogółu i dla  demokratycznych pryncypiów.

Trzysta lat pracowano na to aby wyhodować taką właśnie klasę społeczną. To mnóstwo czasu! Gen zdrady i antypolskości wrósł na dobre w komórki dużej części narodu i to właśnie on nie pozwoli nam na to, abyśmy stali się wielkim narodem!



Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale