Co starsi użytkownicy tego bloga zapewne pamiętaja "biznesmenów" białoskarpetkowców z przełomu lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku. Obowiązkowo białe skarpetki do tzw. mokasynów, na marynarce dumnie noszona naszywka z nazwą firmy, która uszyła garnitur. Komórka wtedy wielkości sporej cegły, na którą sekretarka dzwoniła co 5 minut, żeby widać było jaki "biznesmen" jest "zajęty" i żeby był powód do zaprezentowania cegły.
A tu mamy podobne zachowania:
palikot.blog.onet.pl/Ostatni-dzien-wakacji,2,ID389688211,n
Stawiam dolary przeciwko orzechom, że na codzień Palikotowi blog piszą jego pijarowcy, lub dostaje zlecenia od Schetyny (w postaci gotowych tekstów) i pijarowców (też w postaci gotowych tekstów) Donalda jak ma walnąć i w kogo, lub że ma się akurat uciszyć. Niestety wakacje przyszły. Wszyscy mają urlopy. I niestety Palikot musiał napisać coś sam. Efekt dość tragiczny można sobie przeczytać powyżej. Białe skarpetki w wersji palikotowej. Przecież dziś już nawet białe skarpetki i drogi garnitur nie robią wrażenia. Więc co trzeba zrobić ? Należy napisać. Czego to ja nie piłem, nie robiłem i nie jadłem. A na koniec "martyrologia" zobaczcie jak się dla nas "poświęca": "
"I spać! O czwartej pobudka i wyjazd (mój) do Wawy."
A swoją drogą kogo miałby być wyjazd do Warszawy, że aż podkreśla, że cytuje "mój" ?
P.S.
I tandetne nawiązanie w tytule postu Palikota do filmu "Ostatni dzień lata". Jaki naoglądany ten "filozof" niespełniony ...
Inne tematy w dziale Polityka