I Anielka Merkel wyprostowała te wszystkie "sukcesy". Chciała sobie poświętować okrągłą rocznicę zburzenia Muru Berlińskiego w gronie samych swoich. A tu niby MSZ się wystarał, że nas też zaproszą:
I oczywiście mamy się z tego cieszyć. Z tego, że właściwie wyżebraliśmy zaproszenie. Wyżebraliśmy na zasadzie no niech już ten Tusk wejdzie na imprezę, tylko niech buty zdejmie bo jeszcze błota naniesie. Dajcie mu tam jakieś krzesełko i niech siedzi cicho.
Tym, że w OGÓLE na początku nie przewidywali udziału delegacji z Polski Niemcy pokazali gdzie nas mają. Oczywiście taka GW ani słowem się o tym nie zająknie. A tu ma byc ogólna radość z żebrania. I to wszystko po dwóch latach włażenia PO Niemcom w pewne miejsce bez wazeliny. Obudzi się w końcu ktoś czy nie ? Anielka klepnie "benka" (takiego z Benny Hilla) Tuskowi i wszyscy będą zachwyceni. Orgazm normalnie. A merdia salonikowe będą wyć z zachwytu o kolejnym "sukcesie" rządu miłości ....


Komentarze
Pokaż komentarze (4)