do czasu wyborów prezydenckich. Dzisiejsze masowe "podawanie" się do dymisji "niewinnych" i przesuwanie ich na odcinek parlamentu było dość rozkoszne, tak jak zaklęcia Tuska, że najlepszych przesuwa na odcinek wojny ze znanymi siepaczami. Mi małemu szaremu komentatorowi nasuwa się jednak na myśl co innego. Tusk wysyła do parlamentu sześć (Schetyna, Graś, Nowak, Czuma, Grupiński, Szejnfeld) rottweilerów, żeby mu pilnowało tego mało rozgarniętego stada zwanego dla niepoznaki Klub Parlamentarny PO. Tusk boi się po prostu kolejnych Misiaków, Zbychów i Mirów. Mimo tego, że wyświetlał im filmy z Sawicką jak się okazuje najbliźsi mu mieli te filmy w ......ie. Nawet odzyskanie CBA dla jakiegoś "apolitycznego" fachowca nie zmieni tego, że jakis mało rozgarnięty osieł upss poseł może znowu coś tam palnąć, odebrać telefon od jakiegoś Rycha i to wszystko może się wydać niekoniecznie kanałem nazywającym się CBA. Rottweilery mają biegać, zaganiać stado i gryźć nawet nieposłuszne owieczki gdy zajdzie taka potrzeba. I z tego punktu widzenia najlepsze dla Tuska byłoby skoszarowanie calego KP PO do czasu wyborów prezydenckich. Tak się niestety nie da, więc trzeba było psy wysłać.
Wartość dodana dla Tuska dzisiejszych masowych "podawań" się do dymisji to prztyczek dla Grzecha bo za bardzo urósł. Usunięcie nazwę to po imieniu glupiego Czumy ze stanowiska - zalety z czasów opozycji nie stanowią tu. Czuma po prostu za dużo fałd pod sufitem nie ma i jest jak odbezpieczony granat w ręce. Odsunięcie śmierdzącego cieciowaniem Grasia. Same zalety.
Inne tematy w dziale Polityka