mnie jeszcze zadziwić. Panu Śmiłowiczowi do sztambucha. Otóż nagle tzw. "dziennikarze" stają się dalekowidzący i tłumaczący gawiedzi, że życie (w tym polityczne) to proces i pewne dzisiejsze decyzje polityków mogą odnieść skutek dopiero za tak kilka, o ile nie kilkanaście lat. Z czym zresztą jak najbardziej się zgadzam:
newsweek.salon24.pl/138520,pulapki-bilansowania
W związku z tym rządy PO tej kadencji to hoho najwcześniej oceniać tak w roku ja wiem 2013-tym, 2015- tym ? Wszystko byłoby niby cacy tyle, że piszą to "dziennikarze" tych samych mediów, które miesiąc po powstaniu pierwszego rządu PiS domagały się np. JUŻ NATYCHMIAST 3.000.000 mieszkań (kłamiąc zresztą bo PiS rozkładał to w programie wyborczym na dwie kadencje). Bo inaczej oznacza to, że PiS nie spełnia obietnic wyborczych. Wtedy jakoś "dziennikarze" nie byli aż tak dalekosiężni. Rozumiejący, że życie to proces i tak się wielu rzeczy z dnia na dzień nie da zrobić, a pewne decyzje odnoszą dalekosiężny skutek.
No, ale wtedy to faszystowstka dyktatura była. A tu dał sygnał niejaki Mazowiecki - wszystkie ręce na pokład za mało chwalimy i bronimy PO. Pan Śmiłowicz w lot pojął i na swój sposób odpowiedział na światły apel:
takiesobie.salon24.pl/137188,po-takim-dziennikarskim-scierwie-i-tak
Inne tematy w dziale Polityka