Pan Janke wybaczy mi, iż pomimo groźnie brzmiących notek nie pozwie mnie do sądu za to, że wykorzystam tu jako kanwę dzisiejszy artykuł z Rzepy :
www.rp.pl/artykul/401522.html
Artykuł sami się zapoznacie. Jednak moją uwagę zwrócił komentarz Czempińskiego do całej sprawy zamieszczony w artykule:
"Udziałem w białoruskogwinejskiej transakcji byłego oficera polskiego wywiadu nie jest zaskoczony gen. Gromosław Czempiński, były szef Urzędu Ochrony Państwa. – Mogę się domyślać, że gdy rząd tnie nam emerytury, trzeba gdzieś dorobić – mówi "Rz"."
Przecież to co mówi Czempiński to najzwyczajniej w świecie szantaż. Mówi wprost - macie płacić nam za samo istnienie kokosy bo inaczej swą wiedzę, kontakty i umiejętniości wykorzystamy w sposób nielegalny - nawet szkodząc Polsce. Takie podejście przeczy też tezie lansowanej przez Salonik, że stara kadra spod znaku UB, SB i razwiedki (zwłaszcza ta, która po roku 1989 przeszła pozytywnie weryfikację) już tyle się napracowała dla dobra wolnej ojczyzny, że należy im wszystkie grzechy puścić w niepamięć i w ogole po nogach ich całować. A wzywać na światlo dzienne jedyne po to żeby zaprzeczali, że kiedykolwiek, kogolwiek zwerbowali na TW. Z artykułu wynika, że w sumie płk. C. nie zaszkodził Polsce. Nasi dali ciała to sobie zrobił dil z Białorusinami. Mogę nawet w to uwierzyć. Jednak podejście Czempińskiego swoistego sztandaru razwiedki sprzed i po roku 1989 wskazuje na to, że mentalność tych ludzi jest dośc przerażająca. Tym bardziej, iż nie sądzę żeby przymierali oni głodem. Przed rokiem 1989 i po nim odbierali tłuściutkie pensyjki i emerytury. Więc na pewno mają tu i ówdzie "parę" złotych, które wystarczą im do końca życia zaoszczędzone. Kasa - inaczej będziemy się sprzedawać na prawo i lewo. Nawet jeśli zaszkodzi to Polsce.
Inne tematy w dziale Polityka