pianę z Microsoftem. Poszło o IE:
www.tvn24.pl/-1,1633931,0,1,nowe-okienko-w-windows-gatesnbspdogadal-sie-z-bruksela,wiadomosc.html
10 lat. Ile kasy na to poszło ? Ilu eurourzędasów z tego żyło ? Ilu kasy musiał wydać na to bicie piany Microsoft zamiast na to czym ma się zajmować, czyli na produkowanie nowych rozwiązań informatycznych ? O to jest smaczne:
"Bruksela nałożyła na Microsoft kary o łącznej wysokości 1,7 miliarda euro."
Jak myślicie kto tę kasę zapłacił ? Microsoft ? Nie - wrzucił to w koszta - a tę kasę zapłacili jego klienci kupujący jego produkty droższe o ww. karę.
I wszystko to po to, żeby znana nam skądinąd kretynka nazywająca się Neelie Kroes mogła stwierdzić:
"W opinii unijnej komisarz do spraw konkurencji Neelie Kroes, porozumienie da konsumentom swobodę korzystania z różnych przeglądarek, a jednocześnie zachęci producentów oprogramowania do wprowadzania innowacji."
Jeśli ta kretynka nie wie to np. już w kwietniu tego roku pomimo braku zakończenia tytanicznych wysiłków eurokołchozowych urzędasów sytuacja na rynku przeglądarek wyglądała tak:
"Według danych firm analitycznej StatCounter, przeglądarka internetowa Mozilla Firefox 3.0 w ostatnim tygodniu była najpopularniejszą w Europie aplikacją tego typu, pierwszy raz wyprzedzając konkurencyjny program Microsoft Internet Explorer 7.0."
www.egospodarka.pl/39276,Mozilla-Firefox-3-0-liderem-w-Europie,1,39,1.html
I byłoby tak samo obojętne, czy eurokołchoz rozpocząłby swój "wiekopomny" spór z Microsoftem, czy nie. No, ale wtedy mogłoby się okazać, że te eurokołchozowe hieny są nam potrzebne jak dziura w moście. A tak "udowodniły" "potrzebę swego istnienia.
Inne tematy w dziale Polityka