wierzycie ? To posłuchajcie.
Był 28 lutego 2010 r. Mirosławowi Sekule było dość niewygodnie spać pod stołem prezydialnym. Jednak partia obdarzyła go ostatnio takim zaufaniem, że za nic nie mógł spaprać zadania, które mu powierzono. Uznał więc, że najlepszym sposobem jego realizacji będzie sen pod stołem prezydialnym. Inaczej mógłby przez jakiś przypadek nie dotrzeć do sejmu. Co prawda podłoga w Sali Kolumnowej była dość zimna, ale niezawodni Miro i Zbycho przynieśli mu dmuchany materac i poduszkę. Sekuła wstał więc, szybko założył garnitur, przylizał włosy i spojrzał na zegarek. 23.45. Można zaczynać pomyślał a na twarz spłynął mu błogi uśmiech. To na wspomnienie największych zaszczytów, które go ostatnio spotkały. Sam Sławek Nowak załatwił mu wczoraj osobisty uścisk ręki człowieka dotkniętego przez Boga wielkim geniuszem. Nie musiał nawet dlugo klęczeć podczas uścisku dłoni a po uścisku zmazywać z twarzy krwi i spermy jak to ostatnio niektórym członkom Partii miłOści się zdarzało. No i ten sympatyczny gest Sebka Karpiniuka, który pożyczył mu rzecz najcenniejszą jaką ma - żel do włosów. Na wypadek gdyby podczas snu niezawodnie ulizane włosy mu się splątały. Ech co to są za ludzie pomyślał Sekuła a uśmiech na jego twarzy przypominał uśmiech na twarzy Stanisława Anioła, który w serialu "Alternatywy 4" myślał o tow. Winnickim. No nic do pracy szybciutko. Sekuła szybkim ruchem spakował do nesesera materac, z którego spuścił powietrze i poduszkę. Spojrzał na zegarek była 23.48. Wziął telefon komórkowy i wybrał grupę kontaktów "komisja". Kliknął wysyłając przygotowanego od dawna smsa o treści:
"Ogłaszam, iż następne posiedzenie kierowanej przeze Komisji Śledczej odbędzie się w dniu 28.02.2010 r. o godz. 23.50 w Sali Kolumnowej. Obecność obowiązkowa."
Następnie podszedł do drzwi sali i otworzył je. Za drzwiami stała ekipa telewizji TVN24 z włączoną kamerą, światłami i mikrofonem - jednym słowem gotowa do pracy. O jak miło, że państwo akurat przechodzili w sejmie. Nie przymierzając jak w tym filmie "Miś" tak państwo przechodzili, z tragarzami. Powiedział puszczając przy tym oczko do redaktor Kolendy-Zaleskiej. I dodał. Zapraszam dziś finał prac komisji. Była godzina 23.55. Sekuła zasiadł za stołem prezydialnym i zagaił do pustej, nie licząc ekipy telewizyjnej sali. Kto z członków komisji jest za finałowym raportem komisji w treści:
"Nie było żadnej afery hazardowej, oprócz afery Kamińskiego który zastawił pułapkę na premiera Donalda Tuska. Do czego powoła się inną komisję śledczą, która podziała co najmniej do wyborów prezydenckich. Chwała Mirowi, Zbychowi, Ryśkowi i Grzechowi i innym naszym kolegom. Chuje z PiS i SLD precz. Na tym komisja kończy swe prace".
Spojrzał po sali i wygłosił formułkę. Kto jest za ? Za 1. Kto przeciw ? 0 przeciw. Kto się wstrzymuje ? 0 wstrzymujących się. Mirosław Sekuła wstając ogłosił. Na tym kończę prace tzw. komisji hazardowej. Na zegarku była 23.59. I niech ktoś nam zarzuci, że nie dotrzymujemy obietnic pomyślał. Rozpromieniona Kolenda- Zaleska już prosiła go o wywiad a w telewizorach na czerwonym pasku TVN24 zaczął ukazywać się przygotowany już w południe tego samego dnia napis: "Uwaga ważne. Zakończenie prac Komisji Hazardowej zgodne z oczekiwaniami ludu i kierującego nami pomazańca Bożego".
Jedynym markotnym tego dnia człowiekiem był Bronisław Komorowski. Musiał po nocy latać do sejmu żeby wpuścić tylnymi drzwiami ekipę TVN24. Jednak i on w końcu się pocieszył. W końcu obiecano mu, że za to będzie kandydatem w wyborach prezydenckich.
Natchnienie do postu:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7483079,Kuriozalne_zakonczenie_przesluchania_Chlebowskiego_.html
Inne tematy w dziale Polityka