Sluchaj, słuchaj uczyń z nami cud !
Zakończ o Tusku smutny Kaczora czas,
O Tusku pociesz nas !
W oryginale:
"Słuchaj Jezu, jak Cię błaga lud,
Słuchaj, słuchaj uczyń z nami cud!
Przemień o Jezu smutny ten czas,
O Jezu pociesz nas!"
Jednym z dopuszczalnych moim zdaniem wymyślonych przez bibliotekarzy Tuska scenariuszy jest najpierw ogłoszenie przez niego, że nie startuje w wyborach a potem rozkręcenie akcji cały naród na kolanach prosi Tuska aby jednak wystartował. Zaprzyjaźnione redakcje i razwiedka pomogą. Sieci komórkowe zwolnią z opłat smsy w stylu "Poproś Donalda aby przetrzepał kuper Kaczorowi". Zrobi się jakąs stronę internetową w stylu "Tusku dziś musisz jeszcze bardziej". Tysiące młodych, wykształconych z dużych miast mimo ciężkiej zimy będą zbierać na ulicach podpisy pod petycją do Tuska aby wystartował. Zaprzyjaźnione redakcje będą z orgazmem donosić, że zebrano już 72779578776576787 podpisów i napływają nowe. Bronek Jamajka oznajmi, iż gazety na Jamajce piszą iż po decyzji Tuska ganja nie daje już takiego kopa jak kiedyś. HG-W oświadczy, iż rozmawiała z duchem Jana Pawła II i ten oświadczył, iż chce zeby Tuska startował. Hubert H. poinformuje, iż żeby namówić Tuska do startu znalazł uczciwą pracę, wszył sobie esperal i nie pije już cały tydzień. Z dobrze poinformowanych anonimowych oczywiście źródeł dowiemy się, że Angela Merkel zemdlała po decyzji Tuska, Van Rompuy zwątplił w eurokołchoz a lamy w Peru przestały dawać mleko. Młoda dziewczyna z miasta X na wieść o decyzji Tuska spróbuje popełnić samobójstwo. Jakoś "przypadkiem" nikt slowa nie wypuści, że należy do Młodych Demokratów a chciała się "zabić" za pomocą połknięcia naraz całego opakowania Tic-Taców (dba o linię więc wybrała taki a nie inny sposób). Po jakimś miesiącu, może półtora podobnego cyrku Tusk oznajmi, że w takim razie to on jednak wystartuje zwłaszcza, że jego notowania wynoszą coś koło 95% a może nawet więcej. A ponieważ ma takie poparcie to rezygnuje z prowadzenia kampanii wyborczej a pieniądze na nią przeznaczone przekazuje na ofiary zimy w Polsce i trzesięnia ziemi na Haiti. Naród doznaje zbiorowego orgazmu. A Donald Tusk mając prezydenturę w kieszeni wyjeżdża na półroczny urlop zmęczony długimi namysłami nad zmianą decyzji.
Bajka ? Trochę nabajałem, ale tylko trochę :)
Inne tematy w dziale Polityka