Oto dowód. Przez łamy GW przy okazji publikacji książek Gontarczyka i Cenckiewicza oraz Zyzaka przewaliły się stada oburzonych aŁtorytefów (błąd pisowni zamierzony) grzmiących o tym że nie można niszczyć legendy, listy protestacyjne, lanie najgorszych epitetów i pomyj na głowy ww. autorów. Ogólny ton brzmiał - świętości (świeckich oczywiście - innych GW nie zna) wara szargać wam szambonurki z IPN.
Ot minęło trochę czasu i Artur Domosławski dziennikarz GW popełnił książkę o śp. Ryszardzie Kapuścińskim jednym z idoli GW, która nie spodobała się wdowie po ww. I co czytamy w omówieniu tej sprawy ?
"Życie jest złożone, tym bardziej człowieka żyjącego w tak skomplikowanych czasach jak Ryszard Kapuściński. Potrzebujemy szczerej, otwartej rozmowy o naszych wielkich, ale sala sądowa nie jest dobrym miejscem do jej prowadzenia."
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,7572983,Spor_sadowy_o_biografie_Ryszarda_Kapuscinskiego.html
Czemu Domosławski mówi to co czemu przez długi czas zaprzeczała jego macierzysta redakcja pisząc o ww. książkach o Wałęsie ? Ot proste. On i redakcja swych czytelników i wyznawców mają za debili, którzy nie pamietają nawet wczorajszego dnia a co dopiero tego co grzmiała GW dwa lata temu. Według GW jej wyznawcy nawet jak im się w twarz pluje powiedzą, że to deszcz po prostu bo akurat taką linię wicie rozumicie im redakcja zaproponuje ...
C.B.D.U.
P.S.
No chyba, że Wałęsa to proste miał życie a nie złożone ? ;)
Inne tematy w dziale Polityka