W swej notce w tonie żartobliwym o tym jak to pendolino przyjedzie do Polski, aby cult cargo mógł rosnąć w siłę i by żyło się lepiej wszystkim zgadywałem kto powita ów cud techniki chlebem i solą.
takiesobie.salon24.pl/526111,penliner-czyli-teraz-kult-cargo-do-nas-przyjedzie
Jakoś i Pierwsza Dama i premier Tusk sobie odpuścili ową przyjemność i okazję do lansiku. A dorodny bochen chleba trzymał ministru Sławku Nowaku. No tak Wrocław to nie Okęcie. Jednak przy obstawie i podróży helikopterem zajęłoby to Tuskowi ze 2-3 godziny. A jednak jakoś sobie darował brylowanie w blasku fleszy. Ciekawe dlaczego bo ostatnio lubi się pokazywać w tle industrialnym? Nic tak nie przydaje w końcu mocy przywódcy jak widok solidnej rury za plecami. Ponieważ od dawna stosowana strategia PR Tuska polegająca na tym, że ma się on kojarzyć tylko z pozytywnymi rzeczami jest prosta jak drut i ogólnie znana oznacza to, że z pendolino mogą być problemy. I dlatego na powitanie oddelegowano ministru Nowaku. Bo przecież jak podczas testów pociąg ten rozkraczy się gdzieś w szczerym polu i zablokuje komunkację kolejową na jakimś obszarze Polski to kto będzie się kojarzył z pendolino? A kto wtedy z marsową miną oświadczy, iż winni owego rozkraczenia zostaną przykładnie ukarani, natomiast samo kupno pendolino się prześwietli za pomocą CBA, ABW, NIK i CBŚ?
Ostatnie dwa pytanie są retoryczne.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)