Mamy nowego ministra rolnictwa. Według słów premiera jest nim były "wybitny członek Samoobrony". Szkoda, że premier nie rozwinął tej myśli, bo ciekaw jestem na czym polegała jego "wybitność" podczas dość krótkiej kariery w partii Leppera. W każdym razie kiedy już przestał być wybitnym członkiem Samoobrony, zaczął być wybitnym członkiem PiS. Zasłynął z prób przekupienia posłanki Beger, aby poszła jego śladem i dołączyła do najwybitniejszego klubu, choć zarzeka się, że już się z kuszenia posłów Samoobrony wyleczył. Co za ulga!
Jego wybitność jako ministra ma polegać na tym, że jest... rolnikiem. Można się domyślać, że to będzie taki Religa numer 2.
A wszystko po to, żeby "wieś była bogatsza i szczęśliwsza" - jak mówi premier. Mam tylko nadzieję, że rolnictwo nie znajdzie się w podobnym stanie jak służba zdrowia.



Komentarze
Pokaż komentarze