Można zauważyć, że przez ostatnich kilka lat polski przemysł fonograficzny stał się potęgą. Zaczęło się od taśm Michnika, potem były taśmy Beger, taśmy Rydzyka, taśmy Ziobry, a mówi się też o taśmach premiera. Wniosek dla przyszłych posłów: podstawowym wyposażeniem współczesnego polityka w Polsce jest magnetofon, dyktafon lub inne urządzenie rejestrujące. Bez tego ani rusz. Myślę nawet, że główne koncerny przemysłu elektronicznego powinny zorganizować u nas targi sprzętu nagrywającego - w końcu w przyszłym parlamencie zasiądzie kilkuset wymagających klientów.
Na posiedzenie Sejmu można zapomnieć karty do głosowania, ale nie można zapomnieć o urządzeniu nagrywającym! Kto wie co się wydarzy w kuluarach... Urządzenie to nie może zajmować zbyt wiele miejsca, bo nawet gra w koszykówkę, do której należy się odpowiednio przebrać, może być doskonałą okazją do utrwalenia na taśmie, o czym być może kilku polityków do tej pory nie pomyślało. Ba, niezarejestrowany pobyt na sali operacyjnej może być wykorzystany przez przeciwników politycznych.
Tak czy owak, trzeba nagrywać wszystko. Dlatego należy się zastanowić nad zakupem urządzeń cyfrowych, z których nagrania można na bieżąco przenosić na partyjny serwer. Oczywiście odpowiednio zabezpieczony przed hakerami.



Komentarze
Pokaż komentarze