Nie wierzę własnym oczom i uszom: kard. Dziwisz wreszcie zdobył się na odważne postawienie sprawy Radia Maryja i jego dyrektora. Przyznaję, że nie wierzyłem, że dożyję tego dnia. Jest wreszcie nadzieja, że w polskim Kościele zacznie się coś dobrego.
Jutro Tygodnik Powszechny ma opublikować list kard. Dziwisza do biskupów, nawołujący do usunięcia T. Rydzyka z funkcji dyrektora Radia Maryja. Myślałbym, że to kaczka dziennikarska, gdyby nie wypowiedź rzecznika Episkopatu dla TVN, w której pośrednio potwierdził istnienie tego listu. To jest przełom. Głos kard. Dziwisza ma znaczenie nie tylko w Polsce, ale - co ważniejsze - w Watykanie, gdzie mogą zapaść odpowiednie decyzje.
Mam nadzieję, że jesteśmy bliżej rozwiązania tego wstydliwego dla mnie jako katolika problemu. Mam też nadzieję, że sprawa nie rozmyje się gdzieś po drodze. Na pewno T. Rydzyk i jego zwolennicy łatwo się nie poddadzą. Można się spodziewać silnego oporu rzeszy słuchaczy, którzy przez lata poddawani byli codziennej manipulacji. To są biedni ludzie, którzy mocno trzymają się wirtualnego świata stworzonego specjalnie dla nich, świata, w którym wszystko jest prostsze, są "oni" i "my", są źli i dobrzy, jest Ojczyzna, Wiara i jej wrogowie. To nie będzie dla nich sytuacja komfortowa. Nagle trzeba będzie się nauczyć posługiwać własnym sumieniem i umysłem.
Jeśli kard. Dziwisz potwierdzi to, co napisał w liście, będzie to najważniejszy moment w jego kardynalskiej posłudze. Moment, za który cały Kościół powinien mu podziękować.
PS. Adres pełnego tekstu wystąpienia kard. Dziwisza na stronie "Rzeczpospolitej":
http://www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=18630



Komentarze
Pokaż komentarze (24)