To już dawno przestało być poważne, ale chyba najwięksi satyrycy w kraju nie wymyśliliby takiego scenariusza. Sprawa żądania braci Kaczyńskich - przepraszam - przywódców PiS-u przeprosin ze strony Donalda Tuska jest już tyle śmieszna, co absurdalna. Do tego, że prezydent zachowuje się jak obrażony pięciolatek już się dawno przyzwyczaiłem i nawet nie zaskoczyło mnie jego zachowanie po przegranych przez PiS wyborach. Tusk coraz dobitniej uwypukla tę błazenadę działaczy PiS-u, wypowiadając tak oczekiwane przez nich słowo. Ale okazuje się, że to nie wystarczy. Słuchając czołowych pieniaczy partii dotąd rządzącej (np. Joachima Brudzińskiego) widać, że nadal pogrążają się w zachowaniu, które doprowadziło ich do klęski.
Zastanawiam się co usatysfakcjonowałoby Jego Obrażalskość i cały ten dworek. Może gdyby Tusk powiedział to na kolanach? A może gdyby jeszcze ucałował dłoń Miłościwie Nam Grymaszącemu? Kompleksy braci są tak duże, że nawet to chyba by nie wystarczyło. Oni po prostu nie potrafią przegrywać. Wynik wyborów to albo spisek "układu" (prof. Zybertowicz) albo nieodpowiedzialna reklama w telewizji (J. Kaczyński), co zresztą też na pewno jest sprawką "układu". A tak w ogóle to na Sikorskiego są kwity, ale nie powiemy jakie (L. Kaczyński).
A Tusk sepleni (tu pokazujemy język).



Komentarze
Pokaż komentarze