Chyba kilka rzeczy trzeba przypomnieć panu prezydentowi. Po pierwsze to, że mieszka w pałacu i ma wszystko, czego mu potrzeba, zawdzięcza zaufaniu ludzi, którzy go wybrali. Ci właśnie ludzie plus wszyscy, którzy płacą podatki składają się co miesiąc na to, żeby panu prezydentowi dobrze się w owym pałacu mieszkało. Ale nie tylko. Właściwie płacimy za to, żeby niejaki Lech Kaczyński dbał o interesy kraju i dobrze ten kraj reprezentował. Pensję dostaje niemałą, bo i odpowiedzialność duża.
Do czego zmierzam? Ano do tego, że pan Lech Kaczyński łaski nam nie robi, że sprawuje najwyższy urząd w państwie, dlatego nie rozumiem jego nieróbstwa i zaniedbywania obowiązków. Dlaczego cała Polska (i nie tylko) zastanawia się co się dzieje z prezydentem. Przypomnę, że jedną z jego obietnic było większe zaangażowanie w sprawy kraju. Cóż, w porównaniu z Kaczyńskim Kwaśniewski (który też nie lubił się przepracowywać) był tytanem pracy. Co prawda też robił łaskę kiedy trzeba było odpowiedzieć na kilka pytań przed komisją śledczą, ale po Kaczyńskim nie spodziewałem się akurat naśladownictwa takich wzorców.
Nie chcę przez to powiedzieć, że tęsknię za (wyjątkowo nudnymi) przemówieniami prezydenta, ale Lech Kaczyński, oprócz ujawnianych w rządowych gazetach pogróżkach wobec przyszłego rządu nie robi właściwie nic. Doszło do tego, że wydarzeniem staje się rozmowa telefoniczna z przywódcą innego kraju. Granicę absurdu przekroczyliśmy wtedy, gdy cały kraj w napięciu czekał czy prezydent przyjmie przeprosiny Donalda Tuska.
Fascynująca prezydentura.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)