21 obserwujących
796 notek
187k odsłon
  42   1

Z antologii MATKA

Moje wiersze z antologii MATKA

SOK MALINOWY

Czy siedzisz przed sztalugą, a pod pędzlem malinowe

pole dojrzewa? Czy kopiesz w chruśniaku zmarzłą grudę?

tępy szpadel: trach, ciach. Ziemia czuje kobiece dłonie


Wiosna sypnęła śniegiem w redliny. Mglisto. Kolejny odcień

kobiecości na palecie. Dokładam zbuntowaną czerwień i chlap

w kwietniową breję: świeżą zieleń. Witki malin dojrzewają

nabierają energii, pulsują wśród szarości pól


Chłodny ranek wygramolił się z pościeli. Piję herbatę z sokiem

malinowym. twój zeszłoroczny sok, ach, jak rozgrzewa

dziś nie ma słońca, jest po drugiej stronie chmur


Wiosenna wilgoć wsiąka w myśl. Czy to krew na malinach

czy chlapnęłam burgundem? Kiedy maliny dojrzeją, przyjedź

Ziemia odwzajemni się po swojemu

RĘCE

Czarne i popękane – ziemia spalona słońcem –

zżarte proszkiem do prania i gorącym mlekiem

razem z marchwią skrobane

ręce – skrzydełka motyli – ocierały

fartuchem moje łzy, gdy burza trzęsła śliwką

aż zielone owoce pospadały

ręce – dwie chryzantemy, postrzępione

żyłami jak baty – rozlewają herbatę

gdy szklankę do ust podnoszą

za lato w zapachu siana, za chleb prosto z pieca

za sprawiedliwą rózgę, za splecione warkocze –

z pokorą całuję Twoje ręce, Mamo

TYM BARDZIEJ

Byłaś stołem smakołyków, szalem w mroźnym dniu

prośbą wieczornych pacierzy, światłem w oknie, gdy zawiódł ktoś

Byłaś okładem na stłuczone kolano, przebaczaniem – za rozlany sok

Już nie ma warkoczy z kokardą, już piec zimny i krzesło puste

siny dym okala, chłód się skrada, a niby wszystko takie samo jest

Tym bardziej mi żal, że nie słuchałam twoich rad


ODDZIAL INTENSYWNEJ MODLITWY

Siedem dni podłączono do kroplówek i monitora

siedmiodniowe rączki skuto igłą na przetrwanie

siedmiodniowy aniołek stróżuje, oczy matki

opuchnięte bólem. Aniołek budzi nowy dzień

siedmiodniowe usta oddychają. Serce matki łopocze

jak halny jodłą. Spełnia się modlitwa i zaklęcie

siedmiodniowe oko patrzy na matkę – pierwszy raz

ona z głową w dłoniach kryje rozmowę z Bogiem


ZIELONY SZAL

Mówiła: - rozjaśni twarz ten szal i oplotła zieleń tiulu wokół mej szyi

ręce kochanka nie czynią delikatniejszej pieszczoty

Kiedyś zostawiłam szal w pociągu, pojechał w nieznane

Tego roku umarła mama. Po podłodze cień się wlókł

od drzwi otwartych szedł do mych nóg. odwróciłam się lecz nikogo nie było

czy wiatr muskał szal na czyjeś szyi, czy to była matki wyciągnięta ręka


BUKOWINA

Na starym drzewie wśród buczyny nad kapliczką Matki Boskiej

iście dziwną formę ułożyły. Ułożyły baldachim dla Dzieciątka

- ochronę od deszczu i złego - ułożyły liściastą kolebeczkę

Śpi Dziecię, listek nie drgnie ani jeden. W pokłonie

odporne na wartki wiatr, choć lubią hasać, gdy Dziecię błogosławi ludzkie sprawy

i nęci zielony chochlik do zabawy. Huśtają kolebeczką listki w bukowym lesie


ARTYSTA I DREWNO

Tryskają zielone soki w zmrożonej korze – uzdrowiciele z ziemi

brzemienne są już bazie przy sadzie sennym, a na skraju grusza leży

w zmurszeniu widać ból, który dotknął drzewo

artysta drewno podniesie, zobaczy twarz człowieka albo psa,

albo niedźwiedzia na tle arrasów łąk i pasiastych pól

zobaczy w struchlałych włóknach żywot drzewa, które upodabnia się do człowieka


KARMIĄCE

Bezdroża, trawy nieskoszone, ugory rozległe

pustkowie domostw, zarośla i sitowie –

to jest ta przestrzeń Natury 2000

tam, dbają o żabkę i żmiję a nie o człowieka

do starego sadu, lanie przyprowadzają młode – matki karmiące

---------------------------------

"Matka" jest XVII Międzynarodową Antologią pod auspicjami Stowarzyszenia Autorów Polskich O/Warszawski II. Redaktorka wydania - Wanda Dusia Stańczak, redakcja techniczna - Kazimierz Linda, okładka autorstwa Renaty Cygan (Wielka Brytania).




Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura