17 obserwujących
166 notek
155k odsłon
  828   2

Ile jest jeszcze dobra w Dobrej Zmianie?

X
X

Z ostrą notką „Czas na rozliczenie reformy wymiaru sprawiedliwości” wystąpił wczoraj bloger Jan Mak. I słusznie, po niemal sześciu latach mozolnego reformowania pod kierunkiem ministra Zbigniewa Ziobry sądownictwo i prokuratura nie działają na jotę lepiej, niż w dniu kiedy ZZ zasiadł na ministerialnym stolcu. Ba, najbardziej odczuwalny dla stykających się z konieczności z sądem wskaźnik, jakim jest długość postępowania, uległ dramatycznemu pogorszeniu. Trudno się więc nie zgodzić z konkluzją rzeczonego blogera, że Ziobro nie poradziwszy sobie kompletnie z tematyką, w której rzekomo jest ekspertem, podejmuje próbę politycznej ucieczki do przodu wchodząc w kwestie niezwykle istotne, ale z jego rządowymi obowiązkami nijak nie związane. Toteż winien oberwać po łapach. Jednak cały ów pryncypialny do bólu tekst, wzywający do zwarcia i oczyszczenia szeregów, w moich starych uszach wybrzmiewa gromko niegdysiejszym hasłem „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. 

Jako że wymiar sprawiedliwości to ważny, ale tylko wycinek naszej rzeczywistości, skorzystam z okazji do dokonania nieco szerszego przeglądu. Sześcioletnim rządom Zjednoczonej Prawicy sukcesów w pewnych dziedzinach odmówić nie sposób. Pierwsze z chwalebnych pól to niwa społeczna. Transfery, które potraktujmy skrótowym hasłem 500+ dokonały bardzo wiele. Drugim są wybrane elementy administracji państwowej, zwłaszcza Krajowa Administracja Skarbowa, której dziełem stało się zasadnicze uszczelnienie systemu fiskalnego, oraz poważne postępy informatyzacji, sprawiające iż przeciętny Polak może nie wychodząc z domu załatwić skutecznie znacznie więcej życiowych spraw, niż przeciętny Niemiec. Trzecie, to – o dziwo – gospodarka. O dziwo, bo po PiS-ie spodziewaliśmy się sprawności w zupełnie innych sferach. A tu, przy wszystkich trudnościach i niedomogach podstawowe wskaźniki PKB i poziomu bezrobocia ukazują bezsprzeczny sukces. Oczywiście można sobie tłumaczyć, że to nie za sprawą rządu, ale mimo niego – proszę sobie natomiast odpowiedzieć na pytanie, kogo obciążano by za klapę. Po publikowanych wynikach sadząc, zadziwiającym per saldo sukcesem okazuje się także wymienienie w spółkach skarbu państwa Zasłużonych i Wysoko Umocowanych oraz Kwalifikowanych Managerów na Misiewiczów.


Ale lista niedoróbek obecnej władzy nie zamyka się bynajmniej w resorcie inkryminowanego ZZ. Jedną wielką katastrofą pozostaje nadal stan nauki, szkolnictwa wyższego i kultury. Mimo potężnego wzrostu nakładów, nadal wleczemy się w ogonie cywilizowanego świata, a ekstensywno-feudalne struktury mają się tam jak najlepiej. Co gorsza, nie widać nawet światełka w tunelu w postaci studyjnych prac nad przyczynami tego stanu rzeczy, co przynajmniej mogłoby wskazać możliwe drogi wyjścia. Jeśli ktoś widzi światełko w tunelu pod postacią Akademii Kopernikańskiej, szybko walnie dziobem w betonową ścianę, na jakiej owe światełko powieszono. A we współczesnym świecie nie sposób ruszyć naprawdę do przodu mając w tych dziedzinach kulę u nogi zamiast motoru.
Wicepremier Piotr Gliński nadal miesza w swoim kociołku nie próbując nawet przeciąć dofinansowania zrakowaciałym antypolskim i antypaństwowym naroślom, których całe mnóstwo uczepiło się jego resortu. O sukcesach nowej, patriotycznej i nie najgorzej dotowanej szkoły filmowej lepiej zmilczeć. Jaka jest prawicowa nówka nieśmigana, Polska Fundacja Narodowa, każdy widzi. Miałem okazję otrzeć się o partyzantkę, jaką instytucja ta uskuteczniła wspierając chwalebną inicjatywę raportu o stratach wojennych posła Mularczyka, która to partyzantka, mimo wydatkowania poważnych środków zapewne sprawiła, że gotowe ponoć od 2018 efekty „opracowania” nie nadają się do upublicznienia.
Administracja centralna nadal pozostaje podzielona na resortowe księstwa, rozdęta poza granice rozsądku sprawozdawczość gromadzi gigabajty danych, które nigdy i nikomu w zarządzaniu się nie przydadzą, a sprawienie, by chociażby wymagające od obywatela tych samych danych podstawowych ZUS, Urząd Skarbowy, Główny Urząd Statystyczny i Sąd Rejestrowy robiły to na jednym formularzu przekracza i wyobraźnię, i możliwości rządzących. Nadal nie wiemy, co, poza powrotem do starej organizacji formalnej będzie oznaczać reforma edukacji.
Wielkie plany inwestycji infrastrukturalnych pozostają, póki co, głownie na papierze. Rozbudowa dróg w porównaniu do tak krytykowanych rządów Tuska nie zachwyca. Brak nadal wyraźnej perspektywy co do tragicznego dziś stanu sieci elektroenergetycznej, a w ogóle z perspektyw energetyki w miarę jasno rysuje się tylko czekająca nas nieuchronnie gigantyczna podwyżka cen prądu. Ostrołęcki blamaż też nie da się zamilczeć.


Taniec czynników rządzących wokół Unii Europejskiej (tradycyjny „gierkowiak” z lat 70. ubiegłego wieku – krok naprzód, dwa kroki w tył i nie podskakiwać) oraz unikanie publicznej i otwartej dyskusji w kwestiach natury zasadniczej, czyli zgody na dalsze odstępowanie Brukseli naszej suwerenności państwowej, także nie nastrajają  pozytywnie.


Zjednoczona Prawica przekonywała nas, wyborców, hasłem Nowego Państwa. Co z tego wykonano? Państwo zostało stare, w tych samych parcianych strukturach, a nowi, „nasi” ludzie po prostu w nie wsiąkają i parcieją. Chwalebne wyspy, które wymieniłem na początku, pozostają wyspami. Coraz bardziej izolowanymi wobec nieuchronnego w czasie sprawowania władzy otłuszczania i grzęźnięcia w szczegółach. Wiara, że wszystko może poprawić ściągnięcie cugli przez Prezesa, jest złudna.


Zaraz po wyborach prezydenckich pozwoliłem sobie wyartykułować ówczesne oczekiwania notką
https://www.salon24.pl/u/tedyiowedy-otryt/1063682,list-otwarty-wyborcy-do-prezesa-jaroslawa-kaczynskiegohttps://www.salon24.pl/u/tedyiowedy-otryt/1063682,list-otwarty-wyborcy-do-prezesa-jaroslawa-kaczynskiego
Mimo że pandemia może i cokolwiek usprawiedliwia, moja konkluzja pozostaje taka sama.

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka