Republikaniec Republikaniec
414
BLOG

Zdradziecki cios. Czeski atak na Śląsk Cieszyński

Republikaniec Republikaniec Kultura Obserwuj notkę 10

23 stycznia 1919 roku oddziały czeskie z zaskoczenia uderzyły na polską część Śląska. Napad ten zakończył wieloletnią pokojową koegzystencję i współpracę dwóch słowiańskich narodów, do niedawna w ramach monarchii habsburskiej, teraz już niepodległych. Uniemożliwił także, jak się okazało, naturalny sojusz obu państw powiązanych umowami wojskowymi z Francją, i sąsiadujących z zawsze nieprzychylnymi im obu i dążącymi do hegemonii co najmniej w regionie Niemcami.

Istniejące od schyłku XIII wieku górnośląskie Księstwo Cieszyńskie, od 1324 roku lenno Korony Czeskiej, było jednym z terytoriów, na których władza dynastii piastowskiej trwała najdłużej. Ostatni Piast w linii męskiej, Fryderyk Wilhelm zmarł w roku 1625, jego siostra, Elżbieta Lukrecja, po mężu von Liechtenstein, rządziła księstwem do 1653. Byli to ostatni przedstawiciele rodu, którzy używali języka polskiego jako domowego. Po jej śmierci Cieszyn przejęli Habsburgowie, w osobie natępcy cesarskiego tronu Ferdynanda, IV tego imienia króla Czech i Węgier. Po osiemnastowiecznych wojnach śląskich księstwo wraz z Opawą i Karniowem stanowiło resztówkę Śląska austriackiego.

Odkrycie w XIX wieku złóż węgla kamiennego zdecydowało o przemysłowym rozwoju regionu, a położenie na szlaku łączącym Czechy z Górnymi Węgrami i Galicją (wzmocnione rozwojem kolei żelaznych) nadało mu istotne znaczenie. Ludność była w przeważającej części polska (urzędowe dokumenty krajowe austriacka administracja wydawała po polsku od 1848 roku), z poważną domieszką Czechów na południowym zachodzie, oraz trwającą od średniowiecza niemiecką wyspą w okolicy Bielska. Według spisu ludności z 1910 roku było tam 434 tys. mieszkańców, z czego 55% (ok. 234 tys.) to Polacy, 27% (ok. 116 tys.) Czesi, a 18% (ok. 77 tys.)  Niemcy. Odsetek Polaków rósł wraz z imigracją z Galicji do kopalń i hut Karwiny, Ostrawy i Trzyńca. Świadomość narodowa polskich mieszkańców była ugruntowana, związki z Galicją bliskie (wspólne partie polityczne "Galicji i Śląska"), wielu Ślązaków walczyło w Legionach. Istniejące od schyłku XIX wieku i bardzo popierane przez administrację państwową organizacje tzw. "ślązakowców", określających się jako odrębna, nie-polska zbiorowość  - Śląska Partia Ludowa, oraz jej poprzednik, założony przez niemieckojęzycznych posłow do austriackiej Rady Państwa Związek Ślązaków Austriackich, a także wystepujący pod dwujęzyczną nazwą  Związek Ślązaków - Bund der Schlesier, poparcie miały niewielkie. Swoją drogą, czy aby niczego współczesnego Wam opisany w poprzednim zdaniu casus nie przypomina?

31 października rozleciała się tam bezkrwawo Austria, i władzę objęły powstałe parę dni wcześniej Rada Narodowa Śląska Cieszyńskiego oraz Zemský Národní Výbor pro Slezsko. 5 listopada obie rady zgodnie ustaliły przebieg przyszłej polsko-czeskiejj granicy na zasadach etnicznych (76% obszaru księstwa dla Polski, 24 dla Czech, strona polska miała otrzymać powiaty: bielski, cieszyński i część frysztackiego, a czeska powiat frydecki i pozostałą część powiatu frysztackiego.). Stona polska zobowiązała się w okresie najbliższego roku dostarczać węgiel do Pragi, polskie potrzeby miało zabezpieczać Zagłębie Dąbrowskie. Węzeł kolejowy w Boguminie podporządkowany został stronie polskiej, lecz z przyznaniem Czechom prawa do utrzymania tam załogi wojskowej, ze względu na komunikację ze Słowacją. Na tle napięć występujących na tle nowych granic w całej połudnowo wschodniej Europie, sielanka. Niebezpodstawna, wzajemne poczucie bliskości i przyjaźni było powszechne i manifestacyjnie wyrażane. Oba narody tworząc swoje niepodległe państwa występowały pod jednakowymi, biało-czerwonymi sztandarami (niebieski trójkącik dodano w Pradze dopiero w 1919), w licznych przypadkach w Galicji żołnierze czescy z rozpadającej się c.k. armii pomagali Polakom w przejmowaniu władzy, podobnie w Czechach zachowywali się polscy. Obie strony ułatwiały szybki powrót swoich do domu, grzecznie przekazywały na granicy broń drugiej stronie. Wielu zasiedziałych w obu krajach byłych austriackich urzędników i wojskowych pochodzenia polskiego i czeskiego deklarowało chęć pozostania na dotychczasowym miejscu, w służbie nowym państwom. Nie wyszliśmy zresztą na tym źle, przyjmując do Wojska Polskiego między innymi dwóch znakomitych generałów - Franciszka Králíčka (Krajowskiego) i Franciszka Paulika. Dobrze układała się też w 1918 współpraca reprezentacji obu narodów w Paryżu - Komitetu Narodowego Polskiego i Czechosłowackiej Rady Narodowej. 

Jednak przejmujące władzę w Pradze kręgi postanowiły inaczej.   Triumwirat składający się z prezydenta Tomáša Masaryka, zawsze niechętnego Polsce premiera Karela Kramařa oraz ministra spraw zagranicznych Edvarda Beneša zdecydował, że Śląsk Cieszyński wart jest konflliktu. Uznali że nasz kraj nie ma przyszłości, a zbliżenie z nim narażać będzie na konflikty z Niemcami i Rosją. Kopalnie, huty i kolej Bogumin - Koszyce przedstawiały dla nich o wiele większą wartość.

Do Pragi już grudniu 1918 udała się delegacja (Stanisław Gutkowski, prof. Jan Ptaśnik), która wręczyła prezydentowi list Piłsudskiego wyrażający wolę zacieśnienia stosunków z południowym sąsiadem. Oferta pozostała bez odpowiedzi. Masaryk zasugerował prowadzenie rozmów z Kramařem, który z kolei odsyłał polskich delegatów do ministra spraw zagranicznych Beneša, przebywającego w tym czasie w Paryżu.W tym samym czasie Masaryk pisał do Beneša, że „Polakom nie zaszkodziłoby bicie”. Beneš tymczasem mącił we Francji, oskarżając Piłsudskiego wprost o bolszewizmi i proniemieckość, zabiegał o uznanie  przez koalicję  historycznych granic Czech, Moraw i Śląska Austriackiego jako terytoriów nowej Republiki.

Nie bez znaczenia była też zapewne rozmowa przeprowadzona w połowie grudnia z konsulem czeskim formalnie przy Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie Karolem Locherem przez Stanisława Grabskiego (wysłanika Dmowskiego do kraju), który zasugerował, że z obecnym rządem w Warszawie nie ma po co rozmawiać, bo jego dni są policzone. Ta zatrącająca o zdradę stanu konwersacja miała w podtekście zapewne przygotowywaną właśnie próbę zamachu stanu przeprowadzoną przez płk Mariana Januszajtisa i Eustachego Sapiehę 4/5 stycznia 1919, która to operetka zkończyła się fiaskiem i solidnym obsobaczeniem nieudolnych zamachowców przez Naczelnika Państwa.

Niemniej jednak wrażenie chaosu i słabości Polski, prowadzącej jednocześnie walki  z Ukraińcami w Galicji Wschodniej i na Wołyniu, z bolszewikami nad Bugiem i Niemcami w Wielkopolsce musiała podsycić. 

Na 26 stycznia 1919 w Polsce rozpisano wybory do Sejmu Ustawodawczego. Ich przeprowadzenie w Cieszyńskiem wzmocniłoby polskie stanowisko, toteż w Pradze postanowiono działać. Czesi właśnie skutecznie spacyfikowali niemiecką ludność Sudetów (Deutschböhmen ze stolicą w  Libercu, niem. Reichenberg) domagającą się przyłączenia do Republiki Austrii Niemieckiej, do kraju dotarły też oddziały wojskowe sformowane pod koniec wojny światowej we Francji.

Dnia 23 stycznia 1919 roku około godziny 11:00 u polskiego komendanta wojskowego Śląska płk. Franciszka Latinika  pojawiła się delegacja „oficerów koalicyjnych”, którymi okazali się przebrani w mundury francuskie i włoskie Czesi, z żądaniem wycofania oddziałów polskich za rzekę Białkę w Bielsku-Białej (historyczna wschodnia granica Śląska Cieszyńskiego). Próba powtórzenia manewru sprzed paru dni ze Spisza i Orawy była nieudana. Doświadczony oficer posłał przebierańców do diabła, ale niedługo później dowiedział się, że w tym samym czasie wojska czeskie zaatakowały Bogumin. Atak ruszył zresztą na szerokim froncie od Ostrawy po Jabłonków. 14 batalionów piechoty i pułk jazdy wspierane 28 działami atrylerii, pociągiem pancernym i oddziałami technicznymi (razem 16000 ludzi) pod dowództwem  płk. Josefa Šnejdarka.  Tym znacznym na owe czasy siłom Latinik mógł przeciwstawić niepełne 4 bataliony piechoty i 4 działa (około 1500 ludzi), wspieranych przez zbiegających się na odgłos strzałow cywilnych ochotników, z których uzbroić można było posiadaną w magazynach bronią około 600. W następnych dniach dołaczyło jeszcze kilka kompanii z Wadowic, Kęt i Andrychowa. 

23 stycznia Czesi obsadzili Bogumin, 24  zajęli Karwinę, Suchą i Jabłonków, a o świcie 26 stycznia natarli pomiędzy Zebrzydowicami i Kończycami Małymi na 60-osobowy oddział pod dowództwem kpt. Cezarego Hallera (brata Józefa), który zginął w tym starciu.  27 Czesi zajęli Stonawę, w walkach o tę wieś wybito niemal całą kompanię wadowicką. Wziętych do niewoli Czesi wymordowali bagnetami po walce. Nie była tp jedyna ówczesna zbrodnia wojenna -  Czesi zamordowali również jeńców w Bystrzycy oraz około 20 cywilów w Karwinie. Życie straciło również około trzydziestu polskich działaczy, zabitych w tych dniach przez bojówki i żandarmerię czeską za frontem. Te pokazowe akty terroru wymusiły ucieczkę około sześciu tysięcy Polaków, czyli znacznej części tamtejszej polskiej warstwy przywódczej. Wiekszość z tych ludzi musiała już w Polsce pozostać, sprowadzając zza Olzy rodziny.

28 płk Latinik wydał rozkaz wycofania się na linię Wisły. Następnego dnia Czesi zajęli Cieszyn, Goleszów, Hermanice, Ustroń i Nierodzim. Po wejściu do Cieszyna zrywano polskie orły, a żołnierze czescy je deptali, pluli na nie i rzucali do Olzy. Dopiero w walkach 29 - 31 stycznia pod Skoczowem Czechów zatrzymano. 

Pod naciskiem rządu i dowództwa wojskowego Francji, bombardowanych monitami Romana Dmowskiego nastąpiło zawieszenie broni. Postawę polskich polityków wobec ataku doskonale charakteryzuje list Stanisława Grabskiego do Paderewskiego:

„błagam na wszystko, niech Pan żadnej w tej chwili nie zawiera ugody [...] z Czechami [...]. Ustąpienie Czechom bez zaciętej walki usankcjonuje zabór przez nich Cieszyńskiego. Trzeba walczyć, nawet bez nadziei zwycięstwa, i słać co dzień oskarżenia Czechom o zaborczy imperializm. [...] Nie brak amunicji największą nam szkodę przynosi, ale defetyzm [...]. Ententa nie może nie powstrzymać od dalszego marszu Czechów, gdy będzie się ludność Cieszyńskiego bronić bohatersko, gdy ten ich marsz będzie się znaczył krwią i ogniem”.  Pamiętając o jego grudniowych konszachtach z Locherem można powiedzieć, rady rychło w czas.

29 stycznia państwa Ententy wezwały w tonie ultymatywnym RP i ČSR do niezwłocznego przerwania walk i przekazania zatargu do rozstrzygnięcia komisji międzysojuszniczej, która miała odwołać się do plebiscytu lub zastosować arbitraż. W następstwie 3 lutego Dmowski i Beneš podpisali w Paryżu układ ustalający linię demarkacyjną, która miała biec wzdłuż linii kolei koszycko-bogumińskiej.

Czesi jednak nie respektowali ustaleń, przeciągające się negocjacje w sprawie wycofania wojsk czeskich były przez nich kilkakrotnie przerywane atakami na placówki polskie. Wobec szantażu zablokowaniem wysyłanych właśnie z Francji pierwszych dostaw sprzętu wojskowego dla Polski przez Włochy i Austrię, Polska została zmuszona do uznania nowej linii demarkacyjnej na rzece Olza. 25 lutego wojsko polskie wróciło jedynie do wschodniego Cieszyna. W całym tym okresie,  od początku stycznia do maja 1919 Czechosłowacja dostarczała broń i amunicję walczącej z Polską Zachodnioukraińskiej Republice Ludowej. Przerwanie tych dostaw także nie było aktem dobrej woli, a wynikiem akcji wojsk Rumunii, które odcięły połaczenia Pokucia z  czechosłowackim Zakarpaciem.

10 lutego prezydent Masaryk wystosował list z do premiera i ministra spraw zagranicznych RP Ignacego Paderewskiego, w którym proponował wspólne przedyskutowanie wszystkich „kwestii kontrowersyjnych" oraz osiągnięcie porozumienia, które następnie zostałoby zatwierdzone przez Konferencję Pokojową.Tupet Masaryka, skierowany raczej na mydlenie oczu Francji,  niż adresata wydał się Paderewskiemu na tyle bezczelnym, iż zdecydował się nie odpowiadać. Dopiero ponad trzy miesiące później, w telegramie do prezydenta Czechosłowacji z 20 maja przypominał, że otrzymał od niego list „w tak tragicznym momencie, że wolałem pozostawić go bez odpowiedzi" oraz wyjaśniał, iż „sytuacja w tym czasie napawała mnie głębokim bólem, atmosfera była napięta i czułem, że będzie lepiej raczej nie odpowiadać na Pański list niż napisać słowa, które mogłyby zniszczyć nasze miłe i sympatyczne stosunki". „Wolałem aby Pan uznał raczej, że jestem nieuprzejmy, niż stracić Pańską przyjaźń".

Wymiana uprzejmości nie moigła jednak zmienić już niczego. Głęboki rów wykopany w ostatnim tygodniu stycznia 1919 roku i pogłębiony wykorzystanem pobytu bolszewików pod Warszawą w 1920 dla ugruntowania korzystnego dla Czech rozwiązania kwestii cieszyńskiej nie nadawał się do zasypania zdawkowymi grzecznościami.

image





Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Kultura