Rewolucja socjalistyczna w wykonaniu Chaveza i Maduro oczywiście, jak mówią wszyscy w świecie lewicowcy, chciała dobrze, a wyszła jak zwykle. Parę lat temu świat obiegło zdjęcie z wenezuelskiej porodówki, na którym widać dzieci poukładane w kartonach po towarach. Postęp i dobrobyt w kraju płynącym ropą naftową, i nie tylko.

Przypomniałem sobie, bo jakiś tutejszy eurolewak, którego nicka nie pomnę, dzień przed wypłynięciem tych fotek, w przerwie pomiędzy zachwytami nad unijnymi urokami popełnił notkę o osiągnięciach i zaletach Rewolucji Boliwariańskiej.
Maduro na bachory kasy nie wydawał, ale jeśli się przyjrzeć informacjom z branżowych portali militarnych, na wojsko nie żałował. Według tego, czego sprzedażą sojusznikowi chwalili się Rosjanie, powinien mieć całkiem niezłą, warstwową obronę przeciwlotniczą, opartą na rosyjskich systemach S-300WM dalekiego zasięgu. Ponadto Buki M2E, S-125 Peczorę (średniego /krótkiego zasięgu), kilka tysięcy zestawów Igła-S (ręczna wyrzutnia klasy MANPADS), a także szwedzkich, trochę starszych, ale nie najgorszych RBS-70 (produkcja od 2005 r). Gdzieś już chyba w czasie wojny na Ukrainie Rosja dostarczyła sporą ilość systemów artyleryjsko-rakietowych (z własnym radarem) Pancyr S1 i myśliwców SU-30. Nie mówiąc o znacznej liczbie posiadanych przez madurystów zestawów artyleryjskich ZU-23 w wersjach 2- i 4-lufowej. Mówiło się też o jakichś elementach radarowych Niebo-M, systemu przewidzianego dla zestawów S400.
Ze strzępów informacji, jakie udostępnili Amerykanie, wynika, że użyli w operacji ok. 150 aparatów latających. Zapewne bombowców B-1B, myśliwców F-35 w różnych konfiguracjach, F-22, E/A 18G (samoloty walki radioelektronicznej). Ponadto śmigłowców M-47 Chinook, AH-64 Apache i M-60 Pawe Hawk. Żeby dotrzeć do położonego kilkanaście kilometrów od morza Caracas śmigłowce musiały operować co najmniej 50 km w zasięgu wenezuelskiego systemu obrony powietrznej. Oprócz celu głównego, jakim była kryjówka Maduro, zaatakowano stanowiska dowodzenia wenezuelskiej OPL, oraz bezpośrednio niebezpieczne dla atakujących efektory. W trakcie akcji nie utracono ani jednej maszyny (jedna uszkodzona, wróciła o własnych siłach na lotniskowiec). Cokolwiek sądzimy o wyszkoleniu armii wenezuelskiej, wynik kompromitujący nie tylko dla niej, ale i dla sprzętu, jakim się posługuje. Rosja dostała wyraźną lekcję poglądową nie tylko jak, ale i czym robi się specjalne operacje wojskowe. Z pewnością nie jest to bez związku z odrzucaniem przez Putina amerykańskiej oferty pokojowej. Brak wiary w opowiastkę o ataku na rezydencje Wowy prezydent Trump wyartykułował oosbiście, zielone światło dla kolejnych poważnych sankcji Biały Dom także zapalił. To tak w kategorii rozważań o handlowaniu strefami wpływów. Handluje się z tym, kto ma towar, albo jakieś inne karty w ręku.
O ile administracja nie popełni błędu zbyt głębokiego fizycznego zaangazowania US w Wenezueli, sprawa zaczyna wyglądać nieźle. Elon Musk zapowiedział dziś otwarcie darmowego Starlinka dla Wenezuelczyków, i dobrze wie, po co. Niekontrolowany przekaz prawdziwych wiadomości oraz umożliwienie wzajemnej komunikacji zrobią swoje.

Tyle zostało z Buka.
Inne tematy w dziale Polityka