Widziałem wczoraj kilkanaście wspomnieniowych wpisów poświęconych Annie Walentynowicz. Ich cechą wspólną było głuche, głębokie milczenie o tajemnicy życia bohaterki Solidarności. Żaden się nawet nie zająknął o przeszłości, która ją ukształtowała.
Anna Lubczyk nie była Polką ani katoliczką.
NIe, nie była "pochodzenia ukraińskiego". Była Ukrainką, córką Nazara i Pryśki z domu Paszkoweć, urodziła się w niezbyt zamożnej ukraińskiej rodzinie, miał kilkoro rodzonych i przyrodnich sióstr i braci. Jeden z jej przyrodnich braci był członkiem UPA, po wojnie aresztowanym i zesłanym przez Sowietów. Wrócił na Ukrainę wiele lat później.
Nie była katoliczką, Lubczykowie była protestantami, stąd poszukiwania w księgach kościelnych nie przyniosły rezultatu.
Gdy nastąpiła sowiecka okupacja Ukrainy rodzina pozostała bez środków do życia, ziemia i inwentarz zostały skonfiskowane. 12 letnia Anna oddana została na służbę polskiej rodzinie. Kontakt z polskością, uosobioną przez Edmunda Teleśnickiego, w którego rodzinie się znalazła, okazał się wyrafinowanym okrucieństwem. W 1943 roku Teleśniccy oznajmili jej, że rodzinna wieś została spalona, a bliscy nie żyją. Mniej więcej w tym samym czasie ojciec Anny Nazar Lubczyk poszukując córki na pytanie, gdzie się podziała usłyszał kłamstwo: „Gdzieś poszła”. Następnego dnia Teleśniccy wyjechali kierując się do Polski, zabierając ze sobą 14 letnią Annę, darmową służącą. Te dwa kłamstwa określiły jej przyszłość.
Ojciec Anny nie pogodził się ze stratą córki, poszukiwał jej aż do końca swoich dni. Rodzina odnalazła ją w 1996 roku, pół roku po śmierci Nazara. Przez ponad 50 lat Anna była przekonana, że jej rodzina zginęła w czasie wojny.
Od tego czasu Walentynowicz regularnie odwiedzała swoich braci i siostry na Ukrainie, kolejne odwiedziny, zaplanowane były na sierpień 2010 roku. W przeddzień lotu do Smoleńska Anna rozmawiała z kuzynem, któremu obiecała opowiedzieć o swoim życiu.
Anna Walentynowicz nigdy nie powiedziała publicznie, że jest Ukrainką. Podobno zwierzyła się Henryce Krzywonos, zastrzegając sobie jej pełną dyskrecję. Można się domyślać, dlaczego Anna utrzymywała swoją ukraińskość w ukryciu, wystarczy posłuchać co piszą i mówią "polscy patrioci", którym nienawiść do Ukrainy wyżera mózgi a pogarda dla Ukraińców spopiela sumienia.
To, że jedna z największych bohaterek Polski była Ukrainką jest dla was, bo dla was to piszę, nie do zaakceptowania. Czy to było przyczyną krzyczącego "niedopatrzenia" w oficjalnej biografii Anny Walentynowicz spisanej przez Cenckiewicza czy po prostu jego nieudolność i nierzetelność jako historyka? Cenckiewicz ma na sumieniu kilka jawnych i kilka utajnionych występków przeciwko naukowej, i nie tylko, rzetelności.
W ostatnich latach swojego życia Walentynowicz stała się ofiarą manipulacji fałszywych przyjaciółek, Małgorzaty Puternickiej, której syn Krzysztof Puternicki, @puternickik, dziennikarz TV Republika udziela się na platformie X i Elżbiety Szmidt. Puternicka tworzyła i publikowała bez wiedzy i zgody Pani Ani, jak protekcjonalnie nazywała Annę Walentynowicz, jej rzekome listy i wpisy na blogu.
Wreszcie, nieco na marginesie. Moja matka była rówieśniczką Anny Lubczyk, zakończyła formalną naukę szkolną na 6 klasie wiejskiej szkoły powszechnej, by po wojnie ruszyć w szeroki świat. Znałem dawne służące wiejskie, które dochodziły jeszcze w latach 70 emerytury od swoich gospodarzy za lata darmowej pracy, więc w pewien sposób koleje życia Anny Lubczyk były mi bliskie i zrozumiałe.
I już ostatnie - kto miał rację w sporze Walentynowicz - Wałęsa? Oboje. Bez osobistej integralności Anny ruch Solidarności zostałby zdławiony, bez giętkości Wałęsy nigdy nie doszłoby do zwycięstwa tej jednej z największych we współczesnej historii rewolucji.
Ukraińską historię Anny Lubczyk/Anny Walentynowicz opisał Igor Hałagida. Link w komentarzu.
Powyżej przedstawiłem samo gęste, w przeważającej części surowe fakty, bez komentarza. W zasadzie każde zdanie wymagałoby namysłu i objaśnień, ponieważ fakty z życia Walentynowicz zawieszone są w słabo rozpoznanej pewnej części rzeczywistości ostatnich 100 lat. I tak postępowanie Teleśnickich ma swoje wyjaśnienie w stosunku podwójnej nadrzędności/podległości - Teleśniccy to "jaśnie państwo" i jednocześnie Polacy, Lubczykowie to chłopi i Ukraińcy, a więc na mocy swojej dominacji Teleśniccy mają prawo do zniewolenia ukraińskiej, chłopskiej córki. Nie zapominajmy, że od likwidacji pańszczyzny nie minęło wówczas nawet 80 lat, a pogarda dla Chachłów, jak nazywano Ukraińców, była czymś naturalnym i oczywistym.
NIEZNANE DZIECIŃSTWO ANNY WALENTYNOWICZ - tekst prof. Igora Hałagidy
Kto pisał fałszywe listy od Anny Walentynowicz czyli bezwstyd


Komentarze
Pokaż komentarze (7)