Są warianty paradoksu:
1. A co jeśli wyjmiemy ze statku połowę desek i belek i uzupełnimy tak, że powstaną 2 statki? Który z nich będzie oryginałem?
2. A jeśli wydłubiemy atom po atomie i na kanwie każdego zbudujemy 10²³² statków, to który będzie oryginałem?
Odpowiedź jest "nie ma statku Tezeusza". To jedynie nasz spostrzeganie go widzi i czuje zmysłami, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością jaka naprawdę jest. Nasz postrzeganie jest ograniczone w czasie i przestrzeni do niewielkiego wycinka rzeczywistości, a następnie te wrażenia zmysłowe poddane są dalszej obróbce przez mózg.
"Tak naprawdę" nie ma kolorów, to tylko nasz mózg interpretuje odbierane fale widmowe. Nie ma powierzchni gładkich, chropowatych, twardych, miękkich, płynnych itd, to tylko nasz mózg tak nam prezentuje odczucia zmysłu dotyku. Nie mamy zmysłu, który by odczuwał fale radiowe, widział pola siłowe, schodził na poziom subatomowy i przekazywał nam wrażenia o bozonach, więc nic o nich nie wiemy.
Mamy problem nie tylko z przestrzenią submikro i supermakro, ale również z czasem. W ujęciu czasoprzestrzennym statek Tezeusza jest procesem zmian pól i fal dążącym do entropii, czyli rozsypaniem się w proszek, unicestwienia uporządkowania. Mamy problem w postrzeganiu procesów, widzimy rzeczywistość klatka po klatce.
Następnie nasz język usiłuje opisać i nazwać to, co nasze zmysły spostrzegły. Język nie jest w stanie opisać i nazwać każdego szczegółu, zmiennego w czasie, więc posługuje się dość niezdarnymi quasi symbolami językowymi (nazwa: wyraz, pojęcie, opis) przypisanym do desygnatów. Genialnie ujął to ksiądz Chmielowski: "koń, jaki jest, każdy widzi".
To wszystko powiedziawszy można dodać, że nasze przyrodzone postrzeganie tylko niewielkiego fragmentu spektrum rzeczywistości i niezdarne ich opisywanie narzędziami języka doskonale się sprawdzało w procesie ewolucji.
Człowiek widział co mu było do życia i unikania niebezpieczeństw potrzebne i potrafił to zakomunikować innym ludziom w sposób dostosowany do potrzeb i okoliczności: "Tu są lwy, więc uciekamy, a tu chora zebra, którą da się upolować, chodźcie z oszczepami." Widzenie pól magnetycznych nie służyło niczemu, więc byłoby redundantne.
A potem przyszli Grecy: Arystoteles, Platon, Demokryt (atom, na cholerę wymyślił atom?), Heraklit (panta rei i "2 razy nie wchodzi się do tej samej rzeki", nikt tego i tak nie rozumie), następnie Arabowie: Awerroes, Alchwarizmi, Alhazen i jesteśmy, gdzie jesteśmy, z AI, która nas zastąpi.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)