Starosta Melsztyński Starosta Melsztyński
116
BLOG

Tak się zdarzyło w moim życiu, że dawno temu wylądowałem w wojsku

Starosta Melsztyński Starosta Melsztyński Społeczeństwo Obserwuj notkę 0

Nie w żadnym przysposobieniu dla uniwersyteckich fircyków, tylko w takim zupełnie prawdziwym, ludowym, z sierżantem-zupakiem, do tego złodziejem i silną grupą podwarszawskich cwaniaków z okolic Wołomina, Pruszkowa i Ożarowa, czyli "chłopakami z miasta". 

Przewodził im niejaki Pyjek, piłkarz Polonii Warszawa, starszy od większości 19-letnich poborowych, bo 26-letni. Kiedy podwarszawscy gangsterzy znaleźli w nim przywódcę zaczęli się rządzić. 

Obiektem ich prześladowań stało się kilku zahukanych chłopaków ze wsi, łatwe ofiary, wyśmiewani, popychani, poszturchiwani, zagubieni i nie potrafiący się skutecznie bronić. Reszta położyła uszy po sobie, wydawało się, że są względnie zadowoleni, że to nie ich spotykają prześladowania. Był wśród ofiar chłopak, bodaj spod Buska, który raz czy dwa łagodnie ale stanowczo się postawił bandytom. 

Którejś nocy trzech z nich pod przywództwem Pyjka weszło po capstrzyku do sali by spuścić łomot niepokornemu. Wiecie co to jest kocówa? Śpiącego delikwenta owija się z zaskoczenia kocem, zarzuca na głowę, by nie mógł rozpoznać napastników i bije gdzie popadnie wojskowymi pasami. Byli tak pewni siebie, że nawet zapalili światło w sali. 

Pluton udawał, że śpi. I wtedy nagle na swoich górnych łóżkach siedli Staszek Zwardoń ze Zwardonia i Olek Rymarczyk (Boże, jak on potrafił opowiadać historie) z Tarnowa i jeszcze jeden lub dwóch, spuścili nogi w dół, gotowi do zeskoczenia na podłogę, gdyby zaszła taka potrzeba i kazali się wynosić napastnikom. Ci nie spodziewali się oporu, i tchórzliwie wycofali się. 

Od tej chwili władza Pyjka i kumpli została złamana, sam Pyjek zblatował się z sierżantem, zupakiem i złodziejem, któremu imponowała znajomość z prawie znanym piłkarzem trzecioligowej Polonii Warszawa. 

Niedługo rozjechaliśmy się po zakończonych szkoleniach po całym kraju, ale na sam koniec jeszcze Staszek i Olek spili mnie po raz pierwszy i ostatni w życiu. Nigdy więcej się nie spotkaliśmy. O Pyjku natomiast dowiedziałem się czas potem z gazet. Poszedł siedzieć za jakąś grubszą aferę w Polonii, za sprzedawanie wyników meczy. Jakoś nie było mi go żal.

To wszystko przypomniało mi się po wypowiedziach Rafała Wosia, kompanijnej ofermy dziennikarstwa, o Rachoniu, takim Pyjku z TVP. A jeśli ktoś zna Staszka lub Olka niech im przekaże pozdrowienia.

Gdzieś miałem jedno lub dwa zdjęcia z wojska, nie potrafię ich znaleźć, na których stali obok mnie Staszek i Olek


Patriotyzm jest ostatnim schronieniem szubrawców. Samuel Johnson    

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo