W związku z brakiem POmysłu na naprawę (lub chociaż poprawę) sytuacji w służbie zdrowia media życzliwe postanowiły urządzić igrzyska. Za jednym zamachem dołożyć Ziobrze i Relidze, czyniąc bohaterem łapówkarza dr G.
http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4827008.html
To prawda, że Garlicki zastał po Relidze rozpity zespół lekarzy?
- Nie jest tajemnicą, że w wielu zespołach było normą okazyjne picie alkoholu dostarczanego przez pacjentów. Te butelki były w szpitalach wszędzie.
Łolaboga, butelki wszędzie – a nastał G. i butelki były...tylko u niego w szafie. Widzieliśmy to w TV. Słusznie, co wolno wojewodzie to nie tobie... Podoba mi się również ten neologizm: „było normą okazyjne picie”. A jaka sprzeczność logiczna.
Agnieszka Kublik & Monika Olejnik: Prof. Antoni Dziatkowiak, konsultant do spraw kardiochirurgii szpitala MSWiA mówi, że dr Mirosław Garlicki obejmował oddział w stanie "lenistwa i nieróbstwa". Przed Garlickim oddziałem szefował prof. Zbigniew Religa. Było tam aż tak źle?
Jak widzę na najtrudniejsze odcinki rzuca się dwie putany polskiego dziennikarstwa. Tylko po co drukują odpowiedzi, skoro pytania zawierają równocześnie odpowiedź, komentarz i opinię? Jest to jeden z obrzydliwszych paszkwili jakie ostatnio w II Irlandii wydrukowano. Obrzydliwy w formie, obrzydliwy w treści i pisany na POlityczne zamówienie. Nie ma chleba, będą igrzyska.
Pięknie!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)