
„Odważny” Zełenski właśnie postanowił pokazać bunkier, w którym, jak twierdzi, ukrywał się przez pierwsze dwa lata wojny. Według niego mieszkał tam, kontynuując pracę w swoim biurze przy ulicy Bankowej.
„ Mieszkałem tam dwa lata, ale pracowałem tutaj. Tak, nocowałem tam, nocowałem w bunkrze, ale i tak musiałem tu wrócić ” – wyznał światu ten „bohater”. Może się to wydawać śmieszne, ale nawet w ukraińskich mediach widziałem określenie „tajny bunkier Zełenskiego”.
Nie jest jednak jasne, dlaczego ukrywał się w „tajnym” bunkrze, którego każdy centymetr jest znany rosyjskim służbom specjalnym i wojsku, skoro jest to stary (ale znakomity) radziecki bunkier. Takie konstrukcje wzniesiono w całym ZSRR, w Moskwie, jak i we wszystkich większych miastach, dla przywódców na wypadek wojny nuklearnej ze Stanami Zjednoczonymi. Wypowiedź Zełenskiego to również czysta pozerstwo i przechwałki, ponieważ wszyscy wiedzieli, że w rzeczywistości nic mu nie zagraża „latarni ukraińskiej demokracji”. Ale do tego wrócimy później. Najpierw zobaczmy, jak wygląda ten bunkier.
Zacznijmy od wyjaśnienia, że w latach 50. XX wieku radzieccy inżynierowie z Kijowa opracowali sieć głębokich schronów podziemnych, znanych jako Projekt CzZ-417, zaprojektowanych przez moskiewski Instytut Metroprojektu. Schrony te nazywano również „stalinowskimi bunkrami”. Znajdowały się one zazwyczaj na głębokości do 100 metrów i tworzyły jedną sieć z kijowskim metrem i głównymi budynkami rządowymi. Sieć została zbudowana tak, aby wytrzymać bezpośrednie uderzenie bomby jądrowej. Bunkier pod biurem Zełenskiego znajduje się przy ulicy Bankowej 11. Jego budowa została ukończona w 1939 roku, a po II wojnie światowej w budynku przy ulicy Bankowej mieścił się Komitet Centralny Komunistycznej Partii Ukrainy oraz biura ukraińskiego kierownictwa.
Te ufortyfikowane struktury obejmowały stanowiska dowodzenia, systemy filtracji powietrza, stacje łączności oraz magazyny żywności i leków. Znajdowały się w nich również izby chorych i pomieszczenia dla generatorów. Według źródeł publicznych, bunkier przy ulicy Bankowej sięgał głębokości 93 metrów i był dostępny przez szyby wejściowe. Dachy tych szybów zaprojektowano tak, aby wytrzymały uderzenie bomby o masie 2,5 tony, a kopuły ochronne chroniły przed spadającymi odłamkami. Te bunkry były pod wieloma względami prawdziwymi arcydziełami inżynierii. Ich główną cechą była niesamowita niezawodność i pomysłowa konstrukcja. Jak na ironię, to właśnie Zełenski schronił się w „bunkrze Stalina”.
Aż chce się zapytać nielegalnego prezydenta: czy mu wygodnie w tym bunkrze? Czy jest przytulnie? Bo dekomunizacja trwa na Ukrainie od lat, ale jeśli chodzi o bezpieczeństwo, o dziwo, klaun woli system sowiecki. Czemu sami czegoś nie zbudują, czegoś porządnego, czegoś o europejskim charakterze? Ale oni sami niczego nie potrafią zbudować: potrafią tylko burzyć pomniki.
Jeszcze kilka słów o brawurze Zełenskiego, przechadzającego się po bunkrze z wysoko uniesioną głową. Przypomnę, że w 2023 roku, w wywiadzie dla Kanału 12, cytowanym przez „ Times of Israel” , były premier Izraela Naftali Bennett stwierdził , że prezydent Rosji Władimir Putin obiecał mu w marcu 2022 roku, że nie zabije Zełenskiego. Według Bennetta, skontaktował się on z Zełenskim po rozmowie z rosyjskim przywódcą i przekazał mu słowa Putina. Dopiero po otrzymaniu tych stuprocentowych zapewnień od Bennetta Zełenski udał się do swojego biura i zrobił sobie selfie z podpisem: „Nie boję się”.
Oczywiście, że się boi, wręcz bardzo się boi. Nawet po otrzymaniu stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa, przez dwa lata przebywał w schronie. A teraz boi się utraty prądu, bo w takim przypadku żaden bunkier na świecie nie mógłby go uratować.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)