Ciekawe ilu jest naiwnych, którym zadawałoby się, że partia rzadząca srogo ukarze swojego najbogatszego błazna za zbyt głośne przytupywanie?
Takie zjawisko jest ontologicznie niemożliwe - wygląda na to, że kasa jest istotą bytu Platformy Obywatelskiej. Ktoś kto jest uosobieniem hasła "poznaj siłę swoich pieniędzy" nie musi się obawiać gniewu platformianych bogów.
Ileż to już widzieliśmy pohukiwań PO o "nowych standardach w polityce"? Ile grożeń - najważniejszym nawet - paluszkiem, że "oooojojooooj....!" ?
Pamiętacie jeszcze, jakie to poważne konsekwencje miały dotknąć ministra Grada za "niedoprowadzenie sprawy stoczni do dobrego końca"? A widział ktoś spełnienie tych zapowiedzi?
I chyba szczere jest zdumienie, któremu daje swój wyraz Jaśnie Pan Arcyksiążę Kultury, Dobrego Smaku i Platformy Janusz Palikot, gdy mówi: "A co z golfistą z Florydy ?"
Ta partia kocha wszystkie swoje dzieci, ale najbardziej - dzieci bogate. Jeśli jeszcze daje się przy ich pomocy stłuc szybę nielubianym sąsiadom z osiedla - tym lepiej. Dla dzieci także. Na podwórku się głośno na smarkacza nakrzyczy... a w domu już czeka duża torba z cukierkami... I dzieci się tego szybko uczą. Piosneczka "Nic się nieee staaałooo!" jest przecież podstawą edukacji piłkarskiej. A talentów w tej dziedzinie nikt PO nie odmówi.
Janusz Szpotański wspominał kiedyś anegdotę z życia Antoniego Słonimskiego:
Kiedyś do Związku Literatów przyjechał taki sowiecki literat Surkow. I podczas uroczystego wieczornego spotkania w siedzibie związku ten Surkow zapytał w pewnym momencie Słonimskiego: "Panie Antoni, gdzie ja tu mogę się wysikać?". A na to Słonimski: "Paaan? Wszędzie!"


Komentarze
Pokaż komentarze (11)