Albo raczej wiwatówka - iście magnacka, panie hrabio Komorowski:
- dużo huku, dym i głośny poklask tłumu, ale efekt praktyczny... żaden!
Pamiętam z Wilna w styczniu i lutym 1991 młodych Litwinów, którzy trzymali straż w obronie otoczonego barykadami litweskiego parlamentu - też mieli w rękach stare dubeltówki. Osiemnastolatkowie, którzy odmówili stanięcia do poboru w sowieckiej armii - bo czuli, że ich obowiązkiem jest bronić niepodległości litewskiej ojczyzny. Z braku nieśmiertelników grupę krwi pisali sobie na ramieniu kopiowym ołówkiem. (Jest takie świetne zdjecie autorstwa Piotra Semki). I mówili: "Wiemy, że dla nas nie ma innej drogi niż wolna Litwa - jeśli stąd odejdziemy, to tam już czeka na nas łagier za dezercję. Jak zaatkują parlament - będziemy walczyć. Innej drogi nie ma...
Chcemy mieszkać w s w o i m kraju..."
Niektórzy dziennikarze podśmiechiwali się z archaicznego ekwipunku. A jednak determinacja Litwinów zrobiła swoje - dziś już nie są częścią Sowietskowo Sojuza...
Na baskili jednej z tych dubeltówek zobaczyłem wygrawerowaną datę produkcji - 1917.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)