Redaktor Piotr Pacewicz napisał tej nocy tekst pod tytułem "Wszyscy padliśmy ofiarą sondaży".
A w nim mozna przeczytać: Przewidywana kilkunastoprocentowa przewaga Komorowskiego okazała się wielką zmyłą, której wszyscy - w tym również ja, gospodarz tego programu - padliśmy ofiarą. Aż trudno w to uwierzyć. Czyżby ludzie w aż takim stopniu oszukiwali ankieterów twierdząc, że będą głosowali na lidera sondaży - Komorowskiego i ukrywając swe poparcie dla Kaczyńskiego? Inna interpretacja: nastąpiła nadzwyczajna mobilizacja elektoratu Kaczyńskiego i tym samym próby losowe przestały być reprezentatywne dla ludzi, którzy wzięli udział w wyborach. Tak czy inaczej obudzimy się w innej Polsce.
Jak potwierdza lektura S24 z ostatnich godzin, liczba tych, którzy "nie padli" wcale nie jest taka mała. Z przykrością więc przychodzi czytać słowa publicysty, który teraz winę za "zmyłę" gotów jest zwalać na "ludzi, którzy oszukiwali "...
Jak na jednego z szefów dużego tytułu prasowego - słowa zdumiewające. Wiem, że na Czerskiej jest niezła stołówka, ale żeby w ogóle nie wychodzić na ulice i świata nie oglądać?
Poczucie goryczy pobrzmiewa jednak w słowach redaktora "jedynej słusznej" aż nadto wyraźnie. Takich "zawiedzionych" złośliwie skomentował Bertolt Brecht, po buncie w NRD w roku 1953: "Naród zawiódł oczekiwania rządu, więc rząd powinien sobie poszukać innego narodu".
Najwyraźniej naród zawiódł oczekiwania Czerskiej i rozwiewa jej "śmy o potędze".
To najwyraźniej boli. Co teraz zrobi ranna bestia?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)